2017/10/16

ZEGARKI MIUGO - GREAT TIME IS COMING!




Moje ulubione miejsca w Warszawie zmieniają się w zależności od pory roku. Latem wybieram miejsca nad brzegiem Wisły - kawiarnie, kluby, dzikie plaże, restauracje. Wiosną Łazienki - nigdzie budząca się do życia roślinność nie wygląda tak pięknie. Zimą kawiarnie, restauracje i kina blisko Centrum - żeby nie zbaczać z trasy metra. A teraz, jesienią, weekendowe, słoneczne popołudnia spędzam na Saskiej Kępie. Nie bez powodu wspominam o tym akurat w dzisiejszym poście.
Saska Kępa skąpana w jesiennym słońcu to niezapomniany widok. Najczęściej przechadzam się ulicą Francuską, ponieważ jest niezwykle różnorodna i barwna. I to właśnie na Francuskiej zrobiliśmy zdjęcia przy współpracy z polską marką MIUGO - producentem zegarków. Wybraliśmy akurat tę dzielnicę Warszawy nie tylko z powodu ogromnej sympatii jaką do niej mamy, ale dlatego, bo marka MIUGO zrodziła się właśnie na Saskiej Kępie i z niej czerpie inspiracje. Autorzy - Kasia i Patryk - połączyli siłę kobiecego zamiłowania do sztuki, piękna, ciekawych form z męską fascynacją techniką i stworzyli zegarki idealne dla obu płci, dla osób w każdym wieku i preferujących każdy styl.

2017/10/09

HIGH HEELS IN HER HANDS, SWAYIN' ON THE WIND




To już oficjalne - cierpię katusze tęskniąc za latem. Dobrze, że zostawiłam sobie jeszcze zdjęcia z wakacji, to chociaż na blogu nie muszę katować się jesienią. A dzisiejsza stylizacja w arbuzowych kolorach naprawdę niweluje jesienną chandrę! Co więcej, nie musi być to stylizacja typowo letnia i bez problemu mogę ją odtworzyć teraz. Po pierwsze, ten "sweter-mgięłkę" polskiej marki Fifio  (przedstawiałam Wam Fifio w tym poście i jak widzicie wciąż uwielbiam tę markę i wciąż mi towarzyszy; nawet latem, pomimo, że specjalizuje się w produkcji wełnianych swetrów i dodatków!), mogę zamienić na cieplejszy, również ręcznie robiony sweter z najlepszej wełny alpaki, w tak samo energetycznym kolorze. Albo założyć pod niego czerwony, cienki golf. Na nogi rajstopy, a na stopy wykonane ręcznie szpilki ze sklepu z niezwykłymi butami - Shoebedo.pl . Jak myślicie, dlaczego je wybrałam? Oczywiście dlatego, że nie dość, że są w idealnym odcieniu czerwieni, to jeszcze mają ozdobę w czarno-białe paski. Jakość jest zniewalająca, komfort olbrzymi, buty są leciutkie jak piórko. Czyli wszystko co lubię w jednym. 

2017/10/02

MUST HAVE: BOMBER JACKET BY PROJECT MESS




Ta bomberka polskiej marki Project Mess to część garderoby, którą moim zdaniem trzeba mieć w swojej szafie! Zwłaszcza na jesień. Wiecie, że lubię ubrania i dodatki, które wyróżniają się i które "robią" cały strój. Zakładam czarne rurki, czarny sweter i tę kurtkę i od razu dobrze się czuję i wyglądam nietuzinkowo. Czyli po mojemu. 
W ofercie Project Mess macie całą gamę unikatowej odzieży. To, co mi się szczególnie podoba, to klasyczne elementy garderoby - garnitur, marynarka, ołówkowa spódnica - wykonane z tkanin w przyciągające wzrok printy. Oprócz całe linii ubrań Tiras, czyli w wzór bombery, którą dziś Wam pokazuję, znajdziecie też linię typowo kwiecistą, z różami połączonymi z pepitką, czy paski połączone z liliami

2017/09/28

LAYERING: DRESS OVER PANTS




Bardzo cenię ludzi, którzy tworzą, realizują się, robią to, co kochają i ustalają sobie swoje własne cele będąc przy tym niesamowicie radosnym, wbrew wszelkim przeciwnościom losu (niestety zawsze jakieś są). Właśnie słowa "radosny" i "szczęśliwy" nasunęły mi się na myśl, gdy zobaczyłam ofertę polskiej marki Look Made With Love. Projektantka, Agnieszka Kalita Maciejczyk wręcz zaraża uśmiechem nie tylko dzięki swojej osobowości, ale też dzięki projektom. Tworzy bowiem kolekcje dla mam i córek - te same elementy garderoby w wersji maxi i mini. Jest pozytywnie i uroczo. 

2017/09/25

TOREBKI MIRONS.EU || TENERYFA #4




Zauważyłam, że ostatnio za bardzo szastam słowami "kocham i uwielbiam". Nie tylko ja - wszyscy! I strasznie mnie to wkurza. Bo słowom, które powinny być specjalnie, wzniosłe, okazjonalne, nadaliśmy pospolity i niewiele znaczący wydźwięk. Ciągle natykam się na komentarze :"och, kocham to zdjęcie", na wyznania do idoli: "och, X, jak ja Cię kocham, jesteś taka wspaniała!", "uwielbiam Cię w tej marynarce!", "uwielbiam te jeansy, bo tyłek dobrze w nich wygląda". I o ile ja nie kocham aż tak dużo i często, to uwielbiam non stop. A prawda jest taka, że uwielbiam to może 10% z "uwielbianych" rzeczy/postów/zdjęć. To, co tak "uwielbiam" to co najwyżej lubię, a najczęściej zwyczajnie mi się bardzo podoba. Kochać i uwielbiać to można dziecko, mężczyznę, przyjaciela, nawet psa. Ale nie zdjęcie jakiejś blogerki do jasnej cholery. Albo nie ją samą! Jak można "kochać" wykreowaną postać, która pokazuje nam z siebie tyle, ile chce pokazać? Można lubić, darzyć sympatią, nawet uważać za inspirującą, czy w jakiś sposób wyjątkową, ale no nie kochać.