sobota, 25 czerwca 2016

WELL, SHE MIGHT BE HERE, MIGHT BE HOT, BUT BABY, SHE'S NOT ME...




Mój powrót do blogowania miał być wydarzeniem dnia, ale polska reprezentacja odebrała mi chwałę ;). Trochę mnie nie było, nie miałam weny, czasu, nawet ochoty. A jak już wiecie, jestem w tej nielicznej grupie, która jak nie ma nic zadowalającego do pokazania, to nie pokazuje. Muszę "czuć" to co robię całą sobą, albo inaczej jestem nieszczęśliwa. Ostatnio nie czułam, więc nie robiłam, żeby zachować pogodę ducha i samozadowolenie. Bloguję w największej mierze dla siebie, więc nie miałam problemu z tym drobnym zniknięciem. Wierzę, że Wy też mi "wybaczycie", bo jako moi odbiorcy, również cenicie jakość, a nie ilość. 

poniedziałek, 6 czerwca 2016

KARL LAGERFELD "THE ARTIST" CAPSULE COLLECTION




Karl Lagerfeld - jak sam mówi - codziennie tworzy szkice i rysunki. Po siedmiu godzinach snu, śniadaniu, do którego obowiązkowo pije dietetyczną colę, wciąż w nocnej koszuli inspirowanej XVII-wieczną męską koszulą nocną, którą widział w Muzeum Wiktorii i Alberta, zasiada przy swoim stanowisku pracy i szkicuje. 
Jego szkice to prawdziwe dzieła sztuki. Z uwielbieniem kupuję książki, w których mogę znaleźć rysunki Karla. Nawet teraz w drodze do mnie jest "Czar Chanel" Paula Moranda okraszona właśnie twórczością Mistrza. 

Szkicownik i narzędzia kreślarskie to jego życie, nic więc dziwnego, że najnowsza kapsułowa kolekcja, którą można już nabyć na www.karl.com oraz na www.zalando.pl nosi nazwę "THE ARTIST" i jest inspirowana właśnie jego artystyczną codziennością.

czwartek, 2 czerwca 2016

ROCKABILLY REBEL FROM HEAD TO TOE... | COCA-COLA T-SHIRT




Znowu koszulka z logo. Przygotujcie się, że będzie to u mnie dość częsty widok tego lata. Dziś zamówiłam kolejną, tym razem z logo "Wonder Woman", a na oku mam już dwie następne z Levi's. Jedyny problem jest taki, że dotychczas raczej stawiałam na sukienki niż zestaw góra + dół, więc nie bardzo mam do czego nosić moje t-shirty. Większość spódnic jakie posiadam, to koronkowe maxi lub midi. I o ile raz, czy dwa mogę pozwolić sobie na taki look, to przecież nie ciągle.