2013/06/07

You wanted perfect, You got your perfect

Powracając jeszcze do nagonki na blogerki (tak, wiem, uczepiłam się tego tematu jak rzep psiego ogona), to muszę koniecznie napisać, co najbardziej mnie drażni. Mianowicie, czemu wszyscy tak się czepiają tego, że dziewczyny mające blogi kupują ubrania w sieciówkach? A przepraszam gdzie mają kupować? I za co? Sieciówki to jedno z tańszych (ale jak na nasze polskie zarobki i tak drogich) wyjść. 
Po za tym większość blogerek modowych aspiruje do tego, by na własnym przykładzie pokazać ludziom jak połączyć ogólnodostępne ubrania, tak by było i modnie i gustownie i tanio. Ludzie lubią takie blogi, ponieważ są one "swojskie" i pokazują, że każdy, dosłownie każdy może wyglądać dobrze, zgodnie z trendami i stylowo. 
To czego ludzie natomiast w większości nie lubią, to właśnie szpanowanie na prawo i lewo torebkami po parę tysięcy i strojami rodem z Moulin Rouge albo targu rozmaitości. Nie lubi się przebranych blogerek, bo tylko jedna na sto wygląda w kolorowych i kontrowersyjnych strojach autentycznie (brawa dla Macademian Girl - ją jedyną z blogerek z wyższej półki uwielbiam!). Autentyczność jest w tych czasach najbardziej ceniona.

Wbrew pozorom ja też lubię te "swojskie" blogerki. Może w większości nie porażają one jakościowo, ale trafiają do ludzi, a to jest wielka sztuka. Nie jest łatwo zaskarbić sobie sympatii ludzi. A żeby to zrobić, to właśnie trzeba być swojskim. I 90% polskich blogerek taka jest. Swojska, miła, sympatyczna - dlatego też mają dużą popularność w pewnych, równie swojskich kręgach.

Ja swojska nie jestem, ale autentyczności nie można mi odmówić - a to podobno ludzie też doceniają i ich to przyciąga. Mam przynajmniej nadzieję, że doceniają i zaskarbiam sobie chociaż częściową sympatię.



Garnitur - Zara
Szpilki - No Name