2013/07/17

Tried to domesticate you


Od kiedy tylko zaczęłam interesować się swoim wyglądem i próbować "kreować" swój "styl" ( a było to ok. pierwszej klasy gimnazjum i pojęcia o kreowaniu i stylu nie miałam żadnego) moim marzeniem były blond włosy. Strasznie inspirowałam się Gwen Stefani i jej platynowymi włosami ułożonymi w wymyślne irokezy. No i te czerwone usta!

Już w tamte wakacje postanowiłam ziścić swoje marzenie i zostać blondynką. Byłam nią miesiąc, ponieważ nie byłam cierpliwa w czekaniu aż uzyskam upragnioną platynę (gdyż platyna nie jest kwestią jednego dnia, ale kilku tygodni, jak nie miesięcy). Znudził mi się mój kaczy odcień, załamałam się zniszczeniami jakie blond poczynił na moim czerepie, generalnie nie bardzo mi pasował, więc zamalowałam mój ukochany blond na brąz.
Po wielu innych eksperymentach w końcu obcięłam włosy. A jak już je obcięłam to nie mając nic do stracenia (bo co to za odwaga pomalować włosy o długości 5 cm?) znowu postanowiłam zaszaleć z blondem. Tym razem doszłam do platyny w 2 dni (pierwszy oczywiście był kaczy) i powiem szczerze, że jestem baaardzo zadowolona. Na początku oczywiście miałam załamanie i myślałam, że z domu nie wyjdę, ale człowiek szybko się przyzwyczaja. Po 4 dniach nawet bardzo polubiłam moją nową fryzurę i stwierdziłam, że ewidentnie do mnie pasuje. Tak więc koniec z planami zapuszczania naturalnych brązowych kudłów - na razie zostaję przy krótkim blondzie. 
Blond i czerwona szminka - w końcu jestem jak Gwen z moich nastoletnich marzeń! :D

Body - no name
Koszula - H&M
Szpilki - Butyok.com

Zdjęcia: Arkadiusz Mejka