2013/10/13

They hate on me 'cause I'm doing what they can't


W blogowym światku dzieje się coraz ciekawiej. Afera goni aferę, hejt rośnie, blogerki zyskują miano najgorszych kretynek i pasożytów. Z jednej strony - nie dziwi mnie to. No bo jak można podczas wywiadu do najpopularniejszej telewizji robić z siebie eksperta w dziedzinie mody jeśli się nim nie jest? Jak można pokazać, że nie wie się kto to Gutenberg albo Kohl? I czemu blogerki robią z siebie ekspertów modowych, udają, że znają każdego projektanta, widziały każdy pokaz, a w dziedzinie historii mody to już w ogóle są mistrzami?! Przecież to nieprawda. W Polsce blogerka modowa to nikt inny, niż dziewczyna, która pokazuje jak się ubiera, mająca nadzieję, że komuś się to spodoba i będzie obserwował jej kreacje i się nimi inspirował. Wyszukiwania ciekawych ciuchów i łączenia ich ze sobą nie można nazwać znawstwem mody. Jest to tylko gust, w niektórych przypadkach kreatywność, w innych kopiowanie, w jeszcze innych kombinowanie. Ale mogło by do polskiego społeczeństwa dotrzeć, że 90% tych dziewczyn nie uważa się za ekspertki w sprawie mody. Po prostu lubią się pokazywać i mają nadzieję, że zyskają z tego jakieś profity - a nóż widelec okaże się, że mają to "coś", co da im łatwe i ciekawe życie. 

Nawiązując do "łatwego i ciekawego życia" - nie mogę pojąć, że te z blogerek, które to osiągnęły, uwielbiają chodzić do programów śniadaniowych i chwalić się swoimi horrendalnymi zarobkami. Przecież to działa jak płachta na byka! Niby są oburzone złą opinią blogerek, okrutnymi stereotypami, ale robią wszystko, żeby podjudzić społeczeństwo. Po co?! Przecież widać, że można żyć z blogowania, w jakim celu precyzować te zarobki i dawać do opinii publicznej. Przecież podstawowa zasada wychowania mówi, że o zarobkach się nie rozmawia. Bo jak się już zacznie, to nic dobrego z tego nie wyniknie.
Ale z drugiej strony, przecież one nikogo nie krzywdzą. Właściwie my - my blogerki, blogerzy nikogo nie krzywdzimy, a traktuje się nas jak wroga publicznego numer 1. Poniża się nas, tępi, traktuje jak podgatunek. A przecież każdy człowiek ma prawo robić co chce ze sobą i swoim życiem, dopóki nie krzywdzi przy tym drugiego człowieka. Czemu społeczeństwo nie tylko pozwala i przyłącza się do jednego, wielkiego poniżania ludzi? Bo to jest nic innego, jak poniżanie drugiego istnienia ludzkiego, nieposzanowanie jego wolności i prawa do życia według swoich zasad!

Piszę tego posta, ponieważ chcę zwrócić uwagę, że nie można uogólniać. Nie można myśleć i patrzeć stereotypowo. Nie można poniżać ludzi, tylko dlatego, że są inni niż my. To, że kilka osób z tzw. blogosfery się skompromitowało, nie znaczy, że są debilami. Nie znaczy, że nie dotykają ich przykre słowa z wszystkich stron - to są ludzie i mają uczucia. To, że niektóre blogerki zarabiają tyle i tyle - nie znaczy, że każda zbija na tym kokosy. I że im się nie należy - każdy zarabia, w ten czy inny sposób, każdy musi za coś żyć. Skoro im się udało zrobić karierę, to może powinniśmy je podziwiać, a nie hejtować? I to, że ktoś - tak jak ja - ma bloga, w którym przedstawia swoje pomysły na stroje oraz pomysły na sesje zdjęciowe nie czyni z niego znawce mody. Nie jestem znawcą, nie uważam się za kogoś takiego. Nie śledzę projektantów i ich nowych kolekcji, nie interesuje mnie historia mody, nie znam wszystkich aktualnych trendów. Tworzę z tego, co jest ogólnodostępne, starając się zrobić ze zwykłych rzeczy coś unikatowego. Traktuję to jako zabawę i pewnego rodzaju sztukę - moją sztukę. I nie czyni mnie to człowiekiem drugiej kategorii. To, że ktoś nie jest prawnikiem, lekarzem, naukowce, tylko zajmuje się ciuchami i zdjęciami - nie czyni z niego nic niewartego idioty. I jemu też należy się szacunek i po prostu święty spokój

Nike Air Max- www.citysport.pl (http://bit.ly/ConfassionAirMaxCitySport ) - rozpoczęłam współpracę z jednym z najbardziej znanych sportowych sklepów i bardzo się cieszę z tego faktu. Mają bogatą ofertę, przystępna ceny, świetny kontakt i prestiż na rynku. A z racji, że coraz częściej w swoich stylizacjach stawiam nie tylko na design, ale i na wygodę - bardzo podoba mi się ich oferta.

T-shirt - PLNY Lala
Narzuta - SH (znalezione przez Mamusię)
Spodnie - No Name (zamówiłam na allegro dla Arka - miał być rozmiar XL - Arek ma 192 cm wzrostu, a są dobre dla mnie... jednak czasami zamawianie od firm no name nie popłaca)
Bransoletki - www.lovya.pl

Zdjęcia - Arkadiusz Mejka