2014/03/01

Come, play with me... || zx850 by adidas Originals


Stwierdziłam dziś, że mam strasznie ograniczoną kreatywność. Ale nie artystyczną, tylko życiową.
Dokładniej chodzi o mój sposób spędzania wolnego czasu poza domem. Sposób na spotkania ze znajomymi, na tzw. rozrywkę. Zauważyłam, że zawsze, ale to zawsze jak pada propozycja "chodźmy gdzieś", to wybieram jedną z dwóch opcji:
a) do restauracji/ kawiarni b) do kina, co też jest zawsze połączone z jedzeniem (no bo jak to tak przed filmem nic nie zjeść? albo iść na film bez wielkiego kubła popcornu czy żelek - niewyobrażalne!).
To samo było dziś i wczoraj. I tydzień temu nawet, jak się tak zastanowię. Wczoraj był niecny plan - idziemy do włoskiej restauracji, a potem do klubu. Ok, część pierwsza oczywiście została zrealizowana - poszliśmy zjeść. Posiłek trzydaniowy, bo jakżeby inaczej. Przystawka (po której nie byłam już głodna), danie główne i deser. Po kawałku dania głównego miałam już dość; po całym nie mogłam oddychać; po deserze modliłam się, żeby iść do łóżka spać. No i tyle było z wyjścia do klubu - przejechaliśmy Mazowiecką, żeby zobaczyć co się dzieje, po czym zgodnie stwierdziliśmy, że nieeee, nie chce nam się, przejedliśmy się, chce nam się spać. A zaznaczam, że przed kolacją byłam pełna energii i podekscytowania na myśl o baletach. Ale obżarstwo zrobiło swoje i wróciliśmy do domu, wypiłam herbatkę na trawienie, bo byłam bliska zwymiotowania się i poszłam spać.
Dziś pierwszy posiłek zjadłam o 15, bo mnie tak długo od wczoraj trzymało. Potem pojechaliśmy na zdjęcia, a następnie stwierdziliśmy, że wypadałoby się rozerwać. Czyli zjeść! Pojechaliśmy do Manekina, ale tym razem chociaż pomyślałam i zjadłam tylko danie główne. Aczkolwiek i tak mi niedobrze. I mimo, że zaraz idę się zbierać do klubu, to najchętniej poszłabym spać.
Jeśli jakoś szybko nie znajdę lepszych rozrywek niż siedzenie w restauracjach i kawiarniach i obżeranie się, do umrę na zawał spowodowany zbyt wysoką ilością cholesterolu, na cukrzycę, albo raka jakiegokolwiek narządu odpowiedzialnego za trawienie. I do tego trzeba mi będzie kupić poszerzaną trumnę. Sorry - zapomniałam! Chcę zostać spalona. Więc moje prochy będą trzymać w wiadrze z Biedronki, które dostałam od Mamusi na Walentynki. (Mamo - zdejmij moje wiadro z balkonu, bo musi wytrzymać do mojej śmierci! A na balkonie szybko się wyeksploatuje).

_______________________________________________________________________________

Ostatnio staram się wprowadzić trochę koloru i jasności do moich stylizacji. Mimo, że i tak najbardziej lubię czerń i biel, to jednak po pewnym czasie mogą się znudzić i może zabraknąć na nie pomysłu. Zatem kombinuję i otwieram się na kolor (jak to ładnie brzmi).

Żakiet - no name
Buty - zx850 by adidas Originals
Torba- www.lolavictoria.pl
Paznokcie - www.lapremiere.pl
Bransoletka - www.feemee.pl

Zdjęcia - Arkadiusz Mejka