2014/04/26

Dear diary, it's happenin' again, this energy, like I'm 'bout to win...


Tak ubrana spędzałam wczoraj cały wieczór. I doszłam do wniosku, że naszego społeczeństwa tolerancyjnym to nazwać nie można. Jaką ja sensację wzbudzałam! Zresztą nie pierwszy raz, bo ja naprawdę wychodzę do ludzi tak, jak wyglądam na blogu, czyli nieszablonowo. Ale ludzie znieść tego nie mogą...
Idzie sobie taki i no strasznie mu w życiu przeszkadza, że ja też sobie idę w takim stroju. Śmieje się mi w twarz, robi dziwne miny, ostentacyjnie mnie pokazuje, szepce drugiemu przygłupowi do ucha i sugestywnie kiwa głową w moim kierunku. Bo miałam czelność ubrać się w coś innego niż dżinsy i t-shirt. No naprawdę zbrodnia wszech czasów!
Ale z drugiej strony, to czemu się takiemu dziwić... Przecież jak ja mam do czynienia z osobą, która nie pasuje do mojego profilu osoby ciekawej i wartej poznania to też ostentacyjnie pokazuje swoje uczucia względem niej. Czyli ignoruję ją, staram się nie nawiązywać żadnego kontaktu, a gdy do niego dojdzie nie być zachęcająca - innymi słowy potrafię być tym, kogo potocznie nazywa się niesympatycznym.
Lecz, nie prowadzę weryfikacji po wyglądzie, ubraniu etc. Co to, to nie! Już dawno się nauczyłam, że ludzie zupełnie ode mnie odmienni są ludźmi najciekawszymi. Bo co to za frajda by była, jakbym teraz w znajomych miała np. same blogerki! Jakież to stereotypowe by było! I nudne.
Dlatego jak kogoś poznam, zawsze podchodzę do rozmowy z nim kilka razy, na różne tematy, przy różnych okazjach i dopiero potem stwierdzam, czy mnie zaintrygował i czy nie jest debilem (debilizm wyczuwa się po kilku pierwszych słowach, jednak zawsze muszę się upewnić dłuższym kontaktem). Nie jestem też namolna (jak debile - zauważyliście, że tępi ludzie nie rozumieją, kiedy się ich ignoruje i namiętnie próbują nawiązać kontakt? nie można ich zrazić, dopóki im się naprawdę mocno nie dopiecze, a takich procedur wolę unikać), bo rozumiem, że drugi człowiek, który mnie zafascynował, może nie czuć tego samego do mnie. Spoko, szanuję to i się odstosunkowuję. 
Ale kurde nigdy nie idę ulicą i nie daje odczuć drugiej osobie, że jest gorsza, bo wygląda inaczej niż ja! Czasem oczywiście uważam tak (no, a kto nie uważa? Wszyscy w jakimś stopniu oceniamy innych, tylko poprawność społeczna nie pozwala nam się do tego publicznie przyznać! A ja mam gdzieś poprawność i się przyznaję), ale zachowuję to dla siebie i w ogóle nie pokazuję, że dana osoba zwróciła czymkolwiek moją uwagę. Przecież to jest takie słabe. Pokazywać obcemu człowiekowi, że coś w nim cię poruszyło na tyle, by dać mu odczuć swoje poruszenie - mowa oczywiście o negatywnych emocjach, bo uważam, że fajnie powiedzieć obcemu człowiekowi, jeśli cię czymś zachwycił, czy wywołał w tobie pozytywne odczucia.
Całą wczorajszą sytuacją się nie przejęłam, zafascynowała mnie tylko jako zjawisko społeczne. Za bardzo podobał mi się mój image, żebym przejmowała się cudzymi opiniami. Czułam się świetnie w swojej skórze - a ponoć to jest m.in. wyznacznikiem szczęścia...

________________________________________________________________________________

Pomyślcie, jaki to sukces trzeba osiągnąć, żeby stworzyć produkt, którego logo ludzie z całego świata będą z uwielbieniem nosić! Kopiować, zmieniać, inspirować się. Stworzyć coś kultowego - to musi być niesamowite uczucie!
Logo i wizerunek coca-coli (zwłaszcza tej z lat 50-60) zawsze mnie inspirował. Ma to coś, co przyciąga tłumy. Coś niegrzecznego, obietnicę dobrej zabawy.
Jak tylko zobaczyłam koszulkę, którą mam na sobie, od razu wiedziałam jaką sesję stworzę. Takie współczesne, cocacolowe retro. I koniecznie w połączeniu z adidasowymi kwiatowymi legginsami i bluzą, które też totalnie kojarzą mi się z retro. Bluzę noszę na okrągło! Koszulkę też. Z legginsami gorzej, bo mam gruby tyłek, ale i tak je uwielbiam! I mam gdzieś co myślą inni! Będę nosić ten zestaw i już!

Koszulka - Nesky Green
Bluza i legginsy - adidas Originals
Buty - www.noevision.pl
Paznokcie - www.lapremiere.pl
Nerka - Handverk

Zdjęcia - AMeyka