2014/05/21

My finger's on the trigger...


Gdybym pisała posty rano, tak ok. godziny 10, to byłyby one dużo bardziej optymistyczne... 10 rano to moja "magiczna" godzina - wszystko mi się chce, mam zapał, milion pomysłów, wszystko mi się podoba i czuję ogólną fascynację i podekscytowanie. Niczym mój Elmo na hasło "siusiu".

Natomiast 22, to już inna bajka. Zmęczenie, natłok rzeczy, których nie zdążyłam zrobić, dylemat, czy poświęcić resztkę czasu na obowiązki czy na przyjemności. Przejedzenie tak jak dziś - jadłam cały dzień słodycze i muszę wstać zrobić sobie herbatę na poprawę trawienia i ogólnego samopoczucia, ale no... nie chce mi się. Moja główna myśl o tej porze to właśnie "nie chcę mi się".
Zatem jak mam napisać Wam coś ciekawego, coś czym się jaram, jak na chwilę obecną nie jaram się niczym, myślę tylko o kołderce i podusi. I żeby mi ktoś tę herbatę podał...

________________________________________________________________________________

Oto moja wersja rozkloszowanej spódnicy. Mega dobrze się w niej czuję, pasuje do mnie i mimo, że użyłam tu kwiecistego printu, to nie jest nawet trochę słodko! Takie wyzwania lubię! Nie wiem jak Wy, ale ja sądzę, że sprostałam zadaniu!
A jak ktoś jeszcze nie czytał posta o moich sposobach na oryginalny strój z rozkloszowaną spódnicą to zapraszam TU

Bomber jacket - NN
Gorset - Kinga Janowska
Spódnica - Szeri
Buty - Neovision
Skarpetki - Top Shop
Paznokcie - La Premiere

Zdjęcia - AMeyka