poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Venice 2014


Wróciłam z wakacji., wróciłam do blogowania - stęskniłam się! Potrzeba mi było jednak do tej tęsknoty w/w wakacji. Najpiękniejszy czas w roku! Magiczny, pełen przygód, szaleństwa i braku kontroli. Mogłabym pisać Wam tu elaboraty o włoskiej krainie, ale chyba nie umiem. Na pytanie Przyjaciółki: co robiłaś? jak było? jak wrażenia? opowiadaj! odpowiedziałam dość specyficznie. Stwierdziła aż, że powinnam się przebranżowić i pisać bloga o podróżach - byłby hitem Internetu. Czemu?
Bo ponoć tylko ja na takie pytanie udzielałam informacji o problemach gastrycznych, kilogramach wchłoniętego jedzenia i jego wpływie na  mój przewód pokarmowy, o nierównej opaleniźnie Arka, o moim braku jakiejkolwiek opalenizny (pojechać nad włoskie morze i smarować się filtrem 50 oraz siedzieć pod parasolem to takie dziwne?!), o jeżowcu na którego Arek stanął, o gubieniu się arkowej Mamy (pozdrawiam i całuję!) w labiryncie, o jej przepysznych żeberkach i pancakach, o tym jak lody kokosowo-nutellowe zażegnały mój hipochondryczny kryzys (myślałam, że mam wstrząs anafilaktyczny po owocach morza - mimo, że nie jadłam ich pierwszy raz...). O zakupach, lodach, pizzach i tym, że nocami zamiast chłonąć wieczorną atmosferę Włoch, to oglądałam od północy do rana filmy (ale ile zaległości nadrobiłam!). O kole dmuchanym, na którym miałam dryfować po morzu i pić koktajle z palemką (nie udało się, bo mnie ciągle zrzucało na brzeg i tylko sobie tyłek kamieniami haratałam!). O tym, że wzięłam tylko dwie książki i musiałam je oszczędzać i tak je oszczędzałam, że w końcu przeczytałam tylko jedną i mały kawałeczek drugiej. I kurde teraz mi się przypomniało, że zapomniałam jej o rulonikach powiedzieć! W ruloniki składałam nasze rzeczy, żeby nam się w bagaż więcej zmieściło, bo problemem nie były kilogramy, ale objętość. Mój Dziadek Kaziczek mnie nauczył ruloników (on zawsze ma ubrania poukładane na ruloniki). I o wielu, wielu innych, zupełnie bezsensownych rzeczach.
Zatem jak widać - nie dorosłam chyba jeszcze do podróżowania, zwiedzania kapliczek (Pize uznałam za wyjątkowo nudną) i dostrzegania walorów podróżniczych.
Owszem podobało mi się, gdy kąpałam się w morzu i widziałam z drugiej strony, niemalże tuż za plażą, góry. Podobały mi się tajemnicze Ogrody Baboli we Florencji, górskie miasteczka, nadmorskie zabudowania, wycieczka rowerowa wybrzeżem o 7 nad ranem. Wenecja, którą widziałam już po raz drugi do której wrócę na pewno - klimat ma niepowtarzalny.
Ale mimo tych wspaniałych doznań estetycznych i tak stwierdziłam, że najważniejsze, co Karolina musi wiedzieć o mojej podróży, to problemy gastryczne... A może to przyjaźń tak działa? Że zaczynamy od najbardziej "wstydliwych" i dziwnych momentów, kończąc na tych normalnych? Mówimy czystą, żywą prawdę, bez upiększania? Nie mamy potrzeby robienia wrażenia, wzbudzania zazdrości, pokazania się? Tak, to chyba to. Przyjaźń to piękna sprawa. Równie piękna jak wakacje.

_______________________________________________________________________________

Wenecja. Miejsce niepowtarzalne, magiczne, z pięknym, romantycznym i "starym" klimatem. Dlatego również strój musiał być wkomponowany. Przecież nie można wędrować po Wenecji w szortach i sportowym topie - to czysta profanacja!
Inspiracja latami 50. Uwielbiam ten okres w modzie. Kobiecy, ale i zadziorny - mimo sukienek za kolana, często kwiatowych motywów. Kobiety miały wtedy pazur. Prawdziwy seksapil, zalotność i wdzięk. Z odrobiną słodyczy, ale przewagą pazura! O tak... boskie czasy!

Top - Tally Weijl
Spódnica - NN
Klapki - Pull & Bear
Okulary - Solano Eyewear









26 komentarzy:

  1. Uwielbiam Wenecje. Cudowne zdjecia, przepieknie wygladajas.
    I oczywiscie witaj z powrotem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zabraniam powrotu bo ciemnego koloru włosów :D
    w blond wyglądasz genialnie ;)

    co do przyjaźni to w 100% się zgadzam

    pozdrawiam, Paula

    OdpowiedzUsuń
  3. You look beautiful, i love the fact that you are barefoot in these photos !!! So cool!
    xoxo

    www.mychoicebysorana.blogspot.ro

    OdpowiedzUsuń
  4. o tak lata 50-te to jest to <3 śliczny top :)

    OdpowiedzUsuń
  5. widoki zapierają dech - zazdroszczę! pięknie byłaś ubrana, wpasowałaś się w klimat:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wenecja <3 i Ty super połączenie ;)

    http://sk-artist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. co za cudowne zdjęcia! jak z jakiegoś filmu! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Taak.. jak się zaczyna mówić o wstydliwych rzeczach do znaczy ze już nie ma tematów tamu ;) Tak mój kolega powiedział kiedyś "jak gadamy o kupie, to znaczy że się zżyliśmy" ;P Sorkii ale musiałam.. Twoja opowieść jest świetna, też zaczynam zazwyczaj od najwiekszych głupot zamiast opowiadać o pięknych widokach, miejscach... Za to zdjęcia masz piękne, a przy nastepnej podróży wypróbuję metodę ruloników ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Twoją spódnicę a w połączeniu z tym topem tworzy mega stylowy zestaw...wyglądasz rewelacyjnie!
    Wenecję kocham, byłam tak jak Ty dwa razy i zamierzam wrócić bo klimat tam jest niepowtarzalny...ale jak chciałabyś zobaczyć miasteczko z Weneckimi wpływami i z podobnym klimatem to polecam Ci Rovinj w Chorawcji - jest cudowne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo pozytywny wpis :) to co przykuło moją uwagę, to fakt że mnie babcia nauczyła zwijać w rulony!:) s.

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne zdjęcie i cudowne widoki,
    p.s. masz boskie okulary

    OdpowiedzUsuń
  12. Wenecja ma niepowtarzalny klimat, to prawda :) A Ty pięknie się w tam wkomponowałaś! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. ojj jak mi się fajnie czytało ten wpis ;) bardzo fajnie piszesz, można się wczuć ;) A zdjęcia są przepiękne! Ja chyba w ten sam sposób podchodzę do podróżowania jak i Ty:p
    Obserwuję i czekam na więcej tego typu tekstów :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia i piekna TY!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. wow ! Przecudowna stylizacja ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. pięknieeeee
    a ostatnie zdjęcie miażdży <3

    OdpowiedzUsuń
  17. śliczna Wenecja!!!!! i Twoje zdjęcia są boskie!!!!! ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. ależ pięknie sięprezentujesz na tych pięknych widokach:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowne miejsce, cudowne zdjecia, cudowna Ty ;)

    mlodziezowa-moda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie chce Cie w zaden sposob obrazac tak jak prosilas, daje Ci szczery komentarz. Nie rozumiem co masz w tej glowinie prowadzac bloga "modowego" nie majac ani stylu a przede wszystkim WYGLADU! jarasz sie komentarzami innych "blogerek modowych" ktore chwala Cie piszac "jestes cudowna, wspaniala itp..." liczac na to samo :( przepraszam ze oberwalo sie Tobie bo tyczy sie to calej reszty tych pustakow ktore uprawiaja to scierwo :D zycze szczescia w zyciu nie koniecznie w internecie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń