2014/09/01

First things first, I'm the realest... || ZX Flux adidas Originals



1 września. Mimo, że szkołę dawno mam już za sobą (skończyłam ją na trzecim roku studiów, perfidnie rzucając edukację tuż przed samym końcem), to jednak zawsze 1 września mam wrażenie, że coś się kończy i coś zaczyna. Początek jesieni, koniec przygody? Tak, to chyba to. Ale również świadomość, że wraz z końcem liceum, nastał nieodwracalny koniec beztroski. Początek nowego życia. Dorosłości. Rozczarowania? Tak, to dobre określenie. Rozczarowałam się dorosłością.
Szkoła, która z założenia miała mnie do niej przygotować, nie dała mi praktycznie żadnego przedsmaku tego, co mnie czeka. Nikt mi nie powiedział, że koniec z wagarami, że jak rano mi się nie chce, to nie mogę udać choroby. Ba, że nawet jak mam chorobę, to czasami nie mogę wziąć L4, bo jest zbyt wiele zobowiązań! Że za niezrobienie tego, czego powinnam, nie będzie jedynki,którą można poprawić, tylko nieodwracalne konsekwencje. Że edukację z większości przedmiotów mogłam skończyć na poziomie podstawówki, bo cała reszta shitu, którego nas uczyli wcale nie jest do życia potrzebna.

W codziennym życiu nie trzeba obliczać objętości stożka, znać praw Newtona, wiedzieć jak otrzymać nadtlenek wodoru, albo umieć zrobić krzyżówkę genetyczną. Ok, w niektórych zawodach, może jest to potrzebne, ale 90% ludzi nigdy w praktyce nie skorzysta z żadnej z tych rzeczy.
Z praktycznych rzeczy, nauczą jak założyć prezerwatywę na banana. Ok, jest to podstawa, ale mogliby poszerzyć trochę zakres i np. nauczyć jak wypaść dobrze na rozmowie kwalifikacyjnej. Jak włączyć pralkę, ugotować obiad i ułożyć dzień tak, by starczyło na wszystko czasu. Niby powinniśmy wynieść to z domu, ale wiadomo, że Mamy się nie słucha. Ja twardo odmawiałam używania pralek, kuchenek gazowych, gotowania. Zawsze tak długo się wymigiwałam, że w końcu uchodziło mi to na sucho. Skończyło się na tym, że w wieku lat 18 umiałam obliczyć objętości wszelkich stożków, walców i prędkość z jaką jabłko spadnie na ziemię, a nie wiedziałam, jak włączyć pralkę. Pierwsze pranie, jakie zrobiłam, to było zaraz po maturze, gdy wyjeżdżałam na wakacje. Prałam czarne rzeczy i wyprałam je z białą, jednorazową chusteczką higieniczną. Chyba nie muszę pisać, jak to się skończyło...
Jak wyprowadziłam się z domu, to w wynajmowanym mieszkaniu miałam kuchenkę gazową. Taką prawdziwą, co to się ją zapalnikiem odpala. Nie umiałam jej odpalić ( w domu zapalało się samo - korzystałam czasem z niej, nie byłam aż tak upośledzona; umiałam zaparzyć wodę, ugotować jajka, zrobić jajecznicę).  Nagle wszystkie obowiązki domowe były na mojej głowie. Obiady, prania, sprzątanie. Wcześniej miałam tylko ogarnąć swój pokój i odrabiać lekcje. Wiadomo, że lekcjami się nie przejmowałam, więc obowiązków za dużo mi nie zostawało. Całe dnie łaziłam, szwendałam się, czytałam, oglądałam filmy. A tu nagle co? Nie mam na to czasu! I siły! Jest się panią domu i to w ogóle nie perfekcyjną, a wręcz patologiczną. Nie ma kieszonkowego! Nie ma obiadku pod nos, nie ma Mamy, która zrobi herbatę, jak człowiek chory i jak zdrowy. Nie wypierze i nie uprasuje ubrań. Nie wykrochmali pościeli (tego do tej pory nie ogarnęłam, bo z gotowaniem i praniem już sobie radzę), nie zrobi kanapek do szkoły (tego też mi brakuje, bo mam dość gotowych kanapek i obleśnych lunchy kupowanych przy pracy).
Będąc w szkole, chciałam już mieć ją za sobą. Teraz wiem, że szkoła, to najbardziej lajtowy czas w życiu. Obowiązki są, ale takie, które zawsze można olać i nie dzieje się nic strasznego (kara na komputer?). A przez 90% czasu jest zabawa i beztroska oraz poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że to dlatego odczuwam 1 września - brakuje mi tego luzu i wiem, że już nigdy nie nastąpi. No chyba, że wygram w lotka...

________________________________________________________________________________

ZX Flux by adidas Originals - miłość od pierwszego wejrzenia! Mam na razie trzy pary (te ze zdjęcia, szare oraz w panterkę), ale chcę więcej! Niby są sportowe, ale sprawdzają się też w eleganckich i imprezowych zestawieniach. A jakie wygodne! Mogłabym w nich spać (uwierzcie, że jak dostałam te w panterkę, to byłam tego bliska).
Na pewno niebawem zamówię sobie swoje personalizowane ZX Fluxy - jest taka możliwość, dzięki aplikacji, w której dowolne zdjęcie można w dowolny sposób ułożyć na Fluxach i zostaną one wykonane specjalnie dla zamawiającego. Jedne, jedyne w swoim rodzaju. Mega, prawda? Więcej info i aplikację znajdziecie o tu: http://www.adidas.pl/mizxflux
Strasznie się zastanawiam jaki obrazek sobie na nich zrobię. Korci mnie motyw bandany, logo Karla Lagerfelda, albo Jacka Danielsa. Chcę, żeby były niegrzeczne i totalnie odjazdowe. A Wy co byście stworzyły najchętniej na swoich fluxach? Piszcie, może mnie natchniecie ;)

Bluza - adidas Originals
Buty - ZX Flux by adidas Originals
Spodnie - Stradivarius
Top - H&M
Naszyjnik - Słyszę jak pachniesz
Paznokcie - www.lapremiere.pl

 PS zapraszam Was na moje ALLEGRO - dużo rzeczy na jesień, w niskich cenach!