2014/09/12

Glamour lives on and on...


Odnośnie moich genialnych pomysłów (no dobra Kajka, nie do końca moich), to pragnę stwierdzić, że trochę się poprawiło i to bez notatniczka pod prysznicusiem. Jak się bardzo wysilę to potrafi mnie geniusz dopaść nawet wtedy, gdy tego chcę. Tylko problem teraz tkwi w czymś innym.
Otóż geniusz w głowie jest genialny, a na żywo szybko spada do rangi "dupa z tego wyszła".
Jaram się jak coś wymyślę, że mało z siebie nie wyjdę! Wizje nagłej sławy i bogactwa od razu mnie opanowują i święcie wierzę, że to naprawdę "ten" pomysł. Najchętniej skakałabym z radości ( no dobra, często to robię, np. na korytarzu w pracy w szpilkach i garniturze), wszystkim opowiadała o swoim geniuszu i wprowadziła go w życie już teraz zaraz.
W końcu nadchodzi wiekopomna chwila, robię co mam robić, czekam na efekty i... pupa. Nic nie wygląda jak w moich wyobrażeniach. Nie ma efektów z moich wizji! Nic nie ma!
Ooo właśnie był nowy przebłysk geniuszu. Godzina 22:40, telefon do Mamy (spała już), opowieść o pomyśle życia. Skwitowane krótkim: "Ty jednak jesteś nienormalna... Daj mi spać". Ale... Ja i tak skaczę! Tym razem w bieliźnie po łóżku.

________________________________________________________________________________

Włochy. Znowu za nimi tęsknię! Ale powiedzcie, jak tu nie tęsknić za taką magią?!

sukienka - Bershka
Paznokcie - www.lapremiere.pl

Zdjęcia AMeyka, a któż by inny!