2014/10/15

Czytaj książki odc. 2 - recenzja: "Miasto z lodu" Małgorzata Warda, wyd. Prószyński i S-ka


Nieuzasadniona nienawiść, zawiść, stereotypy, ocenianie, pogarda, mobbing, uprzykrzanie życia. Brzmi strasznie prawda? Ale takie są realia dzisiejszych czasów. Tyle mówi się o tolerancji, o szanowaniu innych ras, orientacji, przekonań. Jak mamy tolerować "aż taką" odmienność, gdy często mamy problem z akceptacją ludzi, którzy żyją troszkę inaczej od nas. Wiele osób ma tendencję do wyśmiewania biedniejszych, mniej zdolnych, o oryginalnej urodzie, niecodziennym sposobie ubierania. Kobiecych mężczyzn, męskich kobiet. Samotnych matek. A gdy owa matka ma do tego niespotykaną urodę i pewnego rodzaju magnetyzm, wtedy na bank jest pustą, próżną i nieodpowiedzialną kobietą lekkich obyczajów.

Małgorzata Warda w swojej powieści "Miasto z lodu" przedstawia czytelnikowi właśnie taką kobietę. Piękną, tajemniczą, z nieznaną przeszłością oraz trzynastoletnią córką. Teresa, świeżo po trzydziestce, blondynka, krzykliwa, w typie pin up girls. Równie piękna Agata, wycofana, nieśmiała, zlękniona. Zjawiają się pewnego dnia w małym, tatrzańskim miasteczku i postanawiają ułożyć sobie w nim życie. Od razu budzą sensację w małomiasteczkowej społeczności. Kim są? Co sprawiło, że z Gdańska przyjechały na drugi koniec Polski? Gdzie jest ojciec dziecka? Jak dużym są zagrożeniem? Czy taka kobieta jest w stanie wychowywać córkę?
Sytuacja staję się jeszcze bardziej napięta, gdy w górach ktoś odnajduje nieprzytomną Agatę z odmrożeniami na gołych stopach. Dziewczynka zapada w śpiączkę, a funkcje życiowe podtrzymywane są przez maszyny. Cała wina spada na jej matkę, zwłaszcza, że kobieta ma więcej tajemnic, niż do tej pory przypuszczano...

"Agata ma trzynaście lat i prawie nie zna Teresy, swojej matki, kiedy ta zabiera ją w podróż po Polsce. Osiedlają się w niedużym górskim mieście, gdzie próbują na nowo nawiązać więź. Piękna, samotna kobieta, od pierwszej chwili wzbudza ogromne zainteresowanie mężczyzn, wolnych i żonatych. Dwie „obce” szybko stają się głównym tematem plotek. W miarę upływu czasu niechęć, a nawet wrogość ludzi z miasteczka rośnie. 
Pewnego ranka Agata zostaje znaleziona w górach, w stanie krytycznym. Nie wiadomo, co się dziewczynce stało. Lekarze walczą o jej życie, policja i dziennikarze rozpoczynają dochodzenie. Z każdą chwilą objawiają się nieznane oblicza bohaterów dramatu: matki, dyrektorki szkoły, koleżanek, mieszkańców miasteczka. Nowego znaczenia nabierają słowa „odpowiedzialność” i „manipulacja”. Niemym świadkiem wydarzeń jest pogrążona w śpiączce, nieprzytomna Agata."

"Miasto z lodu" to świetnie napisana powieść o charakterze psychologiczno-społecznym. Do tego z zagadką w tle - co przydarzyło się Agacie? Czy dziewczynkę da się uratować? Trzyma w napięciu, ukazuje skomplikowane mechanizmy życia w społeczeństwie, bycia "odmieńcem", a także "osobą z pozycją". Autorka pokazuje jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, by skrzywdzić - zupełnie bezpodstawnie- drugą osobę. Lecz widzimy również chęć walki o lepsze jutro, wielką, acz bardzo trudną miłość matki do córki i córki do matki.
Małgorzata Warda nazywana jest "polską Jodi Picoult. Uważam, że ma zadatki. Porusza równie kontrowersyjne i trudne tematy, buduje wielowarstwową fabułę i niezwykle zaskakuje zakończeniem. A co najważniejsze - zmusza do myślenia i głębokiej refleksji. 
Jest to druga przeczytana przeze mnie powieść M. Wardy i na pewno nie ostatnia. Chętnie zobaczę jak się rozwinie, czy dalej będzie pozytywnie zaskakiwać. I wierzę, że pewnego dnia również i ja nadam jej przydomek "polskiej Jodi Picoult".