środa, 22 października 2014

Czytaj książki! odc. 3 - recenzja "Hopeless" Coleen Hoover wyd. Otwarte



Elektryzująca. Wstrząsająca. Zachwycająca. Wzbudzająca całe spectrum emocji - od radości, poprzez wzruszenie i ekscytację, aż do złości. Czytając ją zarwałam pół nocy, bo nie mogłam jej odłożyć. Od samego początku, do samego końca nie opuszczało mnie uczucie "muszę koniecznie wiedzieć, co będzie dalej". A gdy już ją skończyłam, nie mogłam doczekać się poranka, by jak najszybciej napisać recenzję i dać w ten sposób upust emocjom.



Z początku podchodziłam do niej sceptycznie. Myślałam sobie "kolejna książka dla nastolatek, w której zły chłopiec skrada dziewczynie serce, a potem okazuje się, że jest wampirem /zombie /seksoholikiem/ recydywistą (niepotrzebne skreślić). O nie, nic bardziej mylnego! "Hopeless" Coleen Hoover jest opowieścią o nastolatkach, ale kierowana również do dorosłego odbiorcy. Owszem, opowiada o niespodziewanym i silnym zauroczeniu oraz o chłopcu, który ewidentnie ma jakąś tajemnicę. Jednak nie jest to nic tak błahego, jak bycie świecącym w słońcu wampirem. Tajemnica jest równie zaskakująca, co wstrząsająca. Zmieniająca życie głównych bohaterów o 180 stopni. Zarówno Sky jak i Holder nie spodziewali się, że niewinne spotkanie w sklepie uruchomi machinę zdarzeń i uczuć, której nie da się zatrzymać.

"Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia."

"Życie Sky bezpowrotnie się zmienia". Pięć prostych słów, a idealnie opisują meritum książki. Można zgadywać, cóż takiego zmieni się w życiu Sky, lecz uwierzcie mi - nie domyślicie się, dopóki nie przeczytacie. Podczas czytania przychodziły mi na myśl najróżniejsze wyjaśnienia zdarzeń, rozwinięcia i zakończenia. Kilka było bliskich prawdy, ale jednak prawda okazała się okrutniejsza, niż podpowiadała mi moja nad wyraz rozwinięta wyobraźnia. 

Przeczytałam na jakimś blogu, że "Hopeless" Colleen Hoover to właśnie takie cudo, nad którym rozkładam bezradnie ręce. Książka, jaka nie pozostawia miejsca na własną refleksję. Opowieść, która nie wie, czym jest dwuznaczność czy niedopowiedzenie." Paradoksalnie była to jedna z niewielu recenzji, która mi się podobała i która zachęciła mnie do przeczytania powieści. Co jest jeszcze większym paradoksem, to to, że częściowo zgadzam się z w/w opinią. Nie ma zbyt wiele dwuznaczności, nie ma niedopowiedzeń. Ale czy to jest złe? Czy dobra powieść naprawdę musi nas bombardować domysłami na każdym kroku? Uważam, że nie. Dla mnie dobra powieść ma wzbudzać emocje i wciągać bezgranicznie. Lubię, gdy do tego autor daje miejsce na refleksję - co jest obecne w "Hopeless", ale nienawidzę, gdy kończę książkę i nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam te wszystkie autorskie zabiegi mające na celu zmusić moje komórki mózgowe do myślenia. One i tak pracują - wystarczy zbudować napięcie. A to Coleen Hoover zrobiła mistrzowsko. 

Nie dajcie się zwieść miłemu, szczenięcemu, lekkiemu początkowi. Nie jest to bzdurna powieść o nastolatkach, ich podbojach seksualnych oraz błahych problemach. To opowieść o okrutności prawdy. Zmusza do zastanowienia się czy prawda jest zawsze lepsza od niewiedzy, kłamstwa. Czy niektóre rzeczy nie powinny nigdy ujrzeć światła dziennego - tylko i wyłącznie dla naszego zdrowia psychicznego i szczęścia. A może musimy poznać nawet najokrutniejszą prawdę, by odkryć siebie i zrozumieć siebie?
Odpowiedzi na te pytania pozostawiam Wam. Przeczytajcie "Hopeless" i zdecydujecie, co dla Was byłoby lepsze... Obiecuję, że nie będzie to łatwa debata wewnętrzna.






10 komentarzy:

  1. Jak tylko obronię pracę magisterską to zabieram się za książki i mam nadzieję, że ta pozycja trafi w moje ręce :)
    www.antymarka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wielu stron jestem bombardowana tą książką. Na początku, "przechodziłam" obok niej obojętnie, ale z każdą kolejną pozytywną opinią, coraz bardziej mam na nią smaczek ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. oo widzę stos książek :)
    nie mogę się doczekać aż zdam maturę, bo wtedy będę miała więcej czasu na czytanie różnych książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam czytać książki, koniecznie muszę się nią zainteresować:)
    Pozdrawiamy i zapraszamy do Nas, K&E

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi kusząco...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją. Jedna z lepszych książek. Ale jeszcze lepsza od niej jest o podobnej tematyce "Morze spokoju" . Gorąco polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki za podpowiedź, bo ostatnio cierpię na deficyt fajnych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety mało mam czasu na czytanie, ale ostatnio pochłonełam "obsługiwałem angielskiego króla" i serdecznie mogę ją polecić :))

    OdpowiedzUsuń
  9. chciałabym znaleźć chwilę na tete-a-tete z książką, tym bardziej, że ta recenzja mega przyciąga. ;)

    całusy! ;*
    jesuswannatouchme.
    <3

    OdpowiedzUsuń