2015/02/10

KONKURS PRZEMIANA - TWOJA HISTORIA || WYGRAJ PRZEMIANĘ Z PROFESJONALNĄ WIZAŻYSTKĄ ORAZ ZESTAWY KSIĄŻEK



W życiu zdarzają się sytuacje, gdy wszystko przewraca się do góry nogami i nic nie jest już takie samo. Tak było w przypadku Mary Dyer, bohaterki II tomu serii Mara Dyer - "Przemiana"

Z okazji premiery "Przemiany" - II tomu tej niesamowitej serii, wraz z wydawnictwem YA tu czytam (link) przygotowaliśmy dla Ciebie konkurs. Konkurs, dzięki któremu i Ty lub ktoś Tobie bliski będzie miał szansę przejść PRZEMIANĘ. Przemianę pod czujnym okiem profesjonalnej wizażystki.

Opowiedz swoją historię o przemianie! Co musisz zrobić?




Konkurs składa się z dwóch etapów. I etap należy do Ciebie i rozgrywa się w komentarzach pod postem konkursowym na moim blogu:

1. Napisz swoje dokończenie historii o przemianie w komentarzu (3000 - 5000 znaków)
2. Udostępnij publicznie na swojej facebookowej osi czasu ZDJĘCIE KONKURSOWE- KLIK
3. Wklej link do ZDJĘCIA KONKURSOWEGO znajdującego się na Twojej osi czasu w tym samym komentarzu, co Twoje zakończenie historii o przemianie.
4. Podpisz się emailem również w tym samym komentarzu.

HISTORIE MOŻNA ZGŁASZAĆ DO 18.02.2015 do godziny 21:00 !!

UWAGA: wszystkie kroki musisz zawrzeć w tym samym komentarzu!


 II Etap to głosowanie:

1. Jury wybierze 10 najciekawszych historii i opublikuje je w drugim poście konkursowym  dnia 18.02.2015 r. 
2. Najlepsze historie poddane zostaną głosowaniu przez moich czytelników. Głosowanie odbywa się poprzez zostawienie w komentarzu numeru opowiadania, na które chce się oddać głos. Głosować mogą tylko osoby posiadające konta Google, głosy oddane z innych kont niż Google nie będą brane pod uwagę.
3. Wygrywa historia z największą ilością głosów

 Warsztaty z wizażu odbędą się w Warszawie. Jeśli nie jesteś mieszkańcem Warszawy, to pokryte zostaną również koszta Twojej podróży.
Zostaną również przyznane nagrody książkowe - ZESTAWY I i II tomu serii "Mara Dyer".


NO TO ZACZYNAMY ZABAWĘ!
Dokończ poniższą historię - jaka przemiana wydarzyła się w dalszych losach bohaterki?




"Szarość za oknem, szarość w moim sercu. Kolejny smutny dzień mojego żywota, jednak w jakiś sposób wyjątkowy. Dziś mija 16 lat odkąd tu tkwię. W domu dziecka, porzucona przez matkę na progu kościoła. Bez przyszłości, bez słowa wyjaśnienia, bez niczego... a nie przepraszam, dała mi imię - Mara. Wysiliła się prawda? Naskrobała na przypalonej kartce (która wciąż trzymam pod poduszką) koślawym pismem "ma na imię Mara". Pff, to już nawet psom daje się ozdobne blaszki z pięknie wygrawerowanym imieniem! Ale nie o oprawę tu chodzi! Skoro postarała się na tyle, żeby mnie nazwać, to nie mogła wyjaśnić, czemu mnie porzuca?
Zresztą... czy w mojej obecnej sytuacji powód, przez który się tu znalazłam powinien mnie obchodzić? Przez to gdybanie moja męka się nie skończy, a może jedynie uśpić moją czujność.
- Mara!! - słyszę złowrogie wołanie zza drzwi. Oho zaczyna się, już tu idzie Starucha - bezwzględna i nieprzewidywalna jak zawsze. Serce tłucze mi się w klatce piersiowej, myślę, gdzie się ukryć, ale jest już za późno. Drzwi otwierają się z hukiem.
- Beznadziejna kreaturo! Ile razy mówiłam, że nie masz prawa wchodzić do dormitorium dla chłopców?! Czego znowu tam szukałaś?! Ukrócę tobie i twojemu chłoptasiowi te spotkania! - drze się, wywlekając mnie za bluzę z pokoju.
Cholera! Skąd wie, że widziałam się z Noah? Przecież byliśmy tacy ostrożni... To na pewno ta małpa Jenny. Niech ja ją dorwę...
- Posiedzisz sobie kolejną noc w karcerze, to może wylecą ci z głowy te głupoty. Tępa dziewucha! - drze się Starucha wlokąc mnie po schodach do lochów.
Karcer? Tylko nie to, nie zniosę kolejnej nocy w towarzystwie szczurów i wilgoci, w pomieszczeniu jeden na jeden. Boże, co takiego zrobiłam, że mnie tak karzesz?
Starucha wpycha mnie do ciemnego lochu, zamyka drzwi i oddala się mrucząc pod nosem przekleństwa. Zwijam się w kącie i zasypiam po wielu długich minutach spędzonych na rozmyślaniu, jakby wyglądało moje życie, gdybym zaszła w nim jakaś zmiana. Gdybym nie była roztrzęsionym kłębkiem nerwów, nieszczęśliwą dziewczyną zamkniętą w murach bidula. Gdybym była po prostu gdzie indziej. Wolna...

- Co do ...?! - drę się, podskakując do góry i uderzając głową w strop, gdy spada na mnie tona zimnej wody.
- Wstawaj niewdzięcznico, idź do swojego pokoju i przygotuj się do dzisiejszych zajęć - odpowiada mi Starucha, pchając mnie ku schodom.
W końcu znajduję się w pokoju, szybko osuszam, przebieram i pędzę na lekcje. Jeśli się spóźnię, to będzie po mnie!
Na korytarzu wpadam na Noah. Łapie mnie za łokieć i wciąga do wnęki.
- Słyszałem, że jędza cię znowu dopadła. Nic ci nie jest? - mówi z czułością w głosie i troską w oczach. Nie mogę wytrzymać jego spojrzenia i zalewam się łzami goryczy,
- Nie... to znaczy tak... Noah, nie wytrzymam tu ani dnia dłużej! - zawodzę, nie mogąc powstrzymać szlochu.
- Dziś o północy przy starym klombie. Czekaj tam na mnie. - szepcze Noah i pośpiesznie odchodzi, gdyż zaraz zabrzmi dzwonek.
Staram się wziąć w garść i ruszam na zajęcia, kurczowo trzymając się myśli, że w nocy zobaczę ukochanego.

Gdy dochodzę do klombu, Noah już tam jest. Tak samo przystojny jak zawsze, serce na jego widok wyrywa mi się z piersi.
- Noah... - szepczę.
- Cii - przerywa mi i wciąga pomiędzy gałęzie. Nagle zauważam, że u jego stóp leży wielka torba. - Co to? - pytam zdziwiona.
- Niezbędne rzeczy - mówi zdenerwowany, ale i dziwnie podekscytowany Noah.
- Nie rozumiem... - zaczynam, ale mi przerywa.
- Uciekamy, Mara, uciekamy i  nigdy już tu nie wrócimy - mówi z determinacją w głosie, a ja zamieram. Nadzieja wypełnia mnie po brzegi..." *

* tekst konkursowy, autor Wiktoria Celmer


POWODZENIA!!