2015/04/21

STYLIZACJA Z PIERWSZEGO DNIA FASHIONPHILOSOPHY FASHION WEEK POLAND - PONCZO W KOLORZE MARSALA ORAZ CZARNE JEANSOWE DZWONY


Czas na czytanie mam ostatnio tylko w samochodzie lub komunikacji miejskiej. Ewentualnie tuż przed snem, ale rano zazwyczaj nie pamiętam nic z tego, co przeczytałam. Nie mówię tu niestety o czytaniu książek - gdy mam chwilę, to nadrabiam artykuły, posty, ogólnie mówiąc prasówkę. O powieści, bądź grubszej książce specjalistycznej nie ma mowy! Oczywiście nie oznacza to, że zrezygnowałam z kupowania książek. W tym miesiącu kupiłam sześć i dołożyłam je do jakiejś setki czekającej na przeczytanie... Myślałam, że nadrobię na jakimś zwolnieniu lekarskim, ale jak na złość katar omija mnie szerokim łukiem (nic poważniejszego nie chcę!).
Jednak ja nie o tym, że nie mam czasu czytać, lecz o tym, co dziś przeczytałam w  Harper's Bazaar - artykuł "24 godziny z Karlem Lagerfeldem". I jestem zachwycona! Wiecie, że uwielbiam Karla, a jego kolekcje doprowadzą mnie kiedyś do bankructwa. Jednak głównie uwielbiam go za to, jaką jest osobą, a do jego twórczości przyciąga mnie właśnie to uwielbienie. Po dzisiejszym artykule moje uwielbienie się jeszcze zwiększyło. Chcę by moje 24 godziny wyglądały tak jak Karlowe!

Zawsze śpi 7 godzin. Zawsze. Nie w określonych godzinach, ale 7. Codziennie ma zmienianą pościel. Zawsze białą. Zawsze świeżutko upraną w jego ulubionych detergentach. Codziennie śpi w świeżej koszuli nocnej, zaprojektowanej specjalnie dla niego na wzór XVII-wiecznych męskich koszul nocnych, które widział w Muzeum Wiktorii i Alberta. Po przebudzeniu wypija proteinowe shaki i czyta prasę, ok. 20 gazet w 4 językach. Czyta w wersji papierowej, ponieważ nie lubi wersji elektronicznej (jak ja!), a dodatkowo ma specjalne miejsce do czytania - siedzisko blisko okna, z którego widzi Luwr i Sekwanę. Marzenie!
Zaskoczył mnie fakt, że nie ma białych włosów. Są siwe, a nadaje im biel suchym szamponem. Dzięki Karl, teraz wiem, co mam robić, by uzyskać wymarzoną biel! Zawsze związuje je przed tworzeniem szkiców, by mu nie przeszkadzały. Jego strój "malarski" to ta sama wzorowana na XVII-wiecznych koszula nocna. 
Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie, że charakterystyczne marynarki, które nosi nie są jego projektu, lecz Diora. 
Wypija 10 puszek zimnej coli light dziennie, nie lubi napojów gorących. Ani kawy ani herbaty. W tym aspekcie bym się z nim nie dogadała, bo jestem uzależniona od herbaty. Mam w domu tyle rodzajów herbat, że nawet jeszcze wszystkich nie spróbowałam. I mam 3 porcelanowe dzbanuszki do parzenia herbaty, wraz z filiżankami. Herbata dosłownie nie mieści mi się już na półkach!
Karl nie przepada za wieczorami poza domem. Woli spędzać je w swoim towarzystwie, ewentualnie z ukochaną kotką, czytając, bądź... marząc. Tak, Karl twierdzi, że marzenia zajmują sporą część jego dnia i są jego niezbędnym elementem. Zgadzam się w 100%! Nie ma nic milszego, niż wieczorne "zanurzenie się" w ukochanym fotelu, pod ukochanym kocem, z ukochanym futrzakiem na kolanach i pogrążeniu się albo w marzeniach, albo w lekturze.

Ach, Karl wie co dobre. I może to robić każdego dnia... Kiedyś też dojdę do takiego stanu, że moje życie przez 24h/7 będzie niekończącą się przyjemnością...

________________________________________________________________________________

Strój z pierwszego dnia Fashion Weeku. Miało być trochę boho, ale wciąż z nutką mojego ostrego stylu. Uparłam się więc na czarne jeansowe dzwony, które jakimś cudem dostałam w Zarze i ponczo Moschino w kolorze roku - marsala. Jak tak teraz patrzę na te zdjęcia, to wyszło bardziej japońsko niż bogo. Mam takie wrażenie pewnie przez kolorystykę i różowe kwiaty w tle. Jeszcze fryzura i moja porcelanowa (dzięki podkładowi i transparentnemu pudrowi) cera i ponczo, które przypomina kimono. Ale nie przeszkadza mi taki wydźwięk. Ważne, że dobrze się czułam.

Ponczo - Moschino
Dzwony - Zara
Buty - www.ecelebrity.eu

Zdjęcia tym razem robiła Kinga Style-On. Dziękuję za piękne shoty i  poświęcenia  - wejście na hotelowy dach nie należy do najłatwiejszych ;)