2015/06/22

MY HEART IS A GHOST TOWN... || TOTAL WHITE LOOK


Intymność w blogosferze - ginący gatunek. Może jestem staroświecka, może mam jakąś dziwną moralność, ale po prostu uważam, że niektórych rzeczy publicznie się nie wywleka. Oczywiście prowadząc bloga piszę Wam o swoim życiu. Wiece, co lubię jeść, czym gardzę, gdzie bywam, co czytam, co cenię. Nawet jakie mam marzenia. Możecie sobie na podstawie moich wpisów wykreować ogólny obraz mojej osoby. Właśnie, ogólny. 
O moich najbliższych piszę niewiele. Szanuję ich prywatność. O zdrowiu nie piszę wcale - chyba, że mam gile, ale wiadomo, gile to nie jest jakaś straszna choroba. O pieniądzach - jedynie narzekając na realia polskiej blogosfery. O intymności - w ogóle! O relacjach i więziach z bliskimi - malutko.
Niektóre rzeczy nie są przeznaczone do opinii publicznej. I mówi to osoba, która tak właściwie zarabia na pokazywaniu swojego życia. Gdy przyjrzycie się, to zauważycie, że pokazuję jedynie jego opakowanie, to, co widać gołym okiem. Dlaczego? Bo uważam, że zagłębianie się w szczegóły nie przystoi.
Pisanie o swoich chorobach, problemach psychicznych i emocjonalnych, sprawach intymnych uważam za przejaw słabości i chęć zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę. 
Przykłady znalezione w blogosferze polskiej (tej modowej, bo jeśli ktoś prowadzi anonimowego bloga w celu poradzenia sobie z problemami, to proszę bardzo, nie widzę w tym nic złego):
"Mam depresje, chciałam popełnić samobójstwo, nie bójcie się zwrócić po pomoc".
"Publicznie karmię dziecko piersią  (załączone zdjęcia na dowód! sic!)"
Raz na jednym z blogów kobieta wrzuciła zdjęcie wanienki wypełnionej odchodami swojego dziecka, jako pamiątkę po jego pierwszej kąpieli.
Zdjęcia podpasek, jako "haul zakupowy". A nawet opinie o podpaskach! WTF?!
Zdjęcia podpasek i pampersów jako giftów otrzymanych na spotkaniu blogerek. Macie odpowiedź, czemu nie chodzę na takie spędy. 
Zdjęcia trądziku oraz efekt po kuracjach. Zdjęcia rozstępów oraz efekt po kuracjach. Artykuły o depilacji i produktach do niej. 
Teksty "mam miesiączkę, więc mam wypryski", "mam okres, więc boli mnie brzuch", "mam kobiecą przypadłość, więc jestem nie w humorku" są na porządku dziennym. Matko i córko ze wstydu bym się zapadła, gdyby cały Internet wiedział o moich dolegliwościach! I kogo to w ogóle obchodzi?! Kto normalny poświęcając swój cenny czas i wchodząc na bloga, chce czytać o czyichś okresach, rozstępach i innych rzeczach, które owszem, są normalne i ludzkie, ale są też tematem intymnym?!
Świat schodzi na psy. Nie ma żadnych wartości, żadnych świętości, wszystko tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę. W myśl zasadzie "nie ważne jak o tobie mówią, byleby tylko nie pomylili nazwiska". Uwierzcie mi, to jest ważne.

ENGLISH:
Intimacy in the blogosphere is a vanishing species. Maybe I am old-fashioned, maybe I have a bad notion of morality, but I think, that some topics should not be discussed publicly. Of course by leading the blog I write about my life. You know, what I like to eat, what I despise, where I like to go, what I read, what I appreciate. Even you know what I dream about. Based on my post you may create the overall picture of me. Precisely, overall.
Some thinks are not for publical opinion. And it is spoken by a person, who earns by showing her life. But if you look closely, you will notice, that I only show the package. Things visible with the naked eye. Why? Beacuse I think going into details as indecent.I consider writing about diseases, mental and emotional disorders, intimacy as sing of wekaness and the desire to attract attention at all costs. Below are examples which I found in the Polish blogosphere (this about fashion, because I think there is nothing wrong if you write anonymoulsy about your problems as a way to deal with them)."I'm depressed, I had suicidal thoughs, don't be afraid to ask for help"."I'm not ashamed of public breast-feeding" (with the pics includeed as a proof). Images of sanitary towels with opinion about them (sic!). Images of acne, striae, articles about depilation. Posts about period. Who cares about your period?! How anyone can write about stuff like that? So disgusting.T here is no values, no holiness in this world. People will do everything to pay attention. It's all in principle "no matter what they say, just make sure they give a right name". But - believe me - it matters.
________________________________________________________________________________

Biel, druga po czerni ulubiona opcja. Noszona rzadziej z uwagi na komfort. Niestety nie można czuć się w pełni swobodnie w bieli. Gdyby nie wieczny lęk, że zaraz się ubrudzę, to wymieniłabym wszystkie czarne rzeczy na białe.
Znowu "tren". Ostatnio czuję się nieswojo, gdy nic się za mną nie włóczy po ziemi, nie pałęta przy kostkach. Warstwy, ale to już norma. Czuję się w tym stroju idealnie.
A jako wisienka na torcie mój nowy nabytek - koturny Jeffrey Campbell. Bardzo wygodne i przepiękne!

ENGLISH:
I like white as much as black. But I wear it less often, beacuse it's not a comfortable color to wear. 
And I create the train once more. I started to feel strange, when I don't have it! 
As something special you may notice my new Jeffrey Campbell wedges. Very comfortable and so stunning!

Płaszcz / Coat - Unisono
Oversized T-shirt - H&M (TUTAJ znajdziecie t-shirty dobrej jakości / HERE you will find great t-shirts)
Kardigan w roli trenu / Kardigan as a train - H&M (TUTAJ ogromny wybór oversizowych kardiganów / HERE you will find variety of cardigans)
Koturny / Wedges - Jeffrey Campbell (TUTAJ obuwie Jeffrey Campell w dobrej cenie / HERE you will find the Jeffrey Campell shoes)
Torebka / Bag - Karl Lagerfeld
Okulary/Sunglasses - Balmain
Naszyjnik/Necklace - www.filigree.pl

And at the end www.shopbop.com has a surprise for you! You will find all the details below:








45 komentarzy:

  1. rewelacyjnie, buty cudo!,
    oo i widzę znane mi miejsce ♥

    http://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale wyglądasz, zgadzam się z Tobą, czasami jak czytam niektóre blogi to chwytam się za głowę

    http://fashionelja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. stylizacje w jednym kolorze to to co uwielbiam ^^
    sama miałam sesje w tym miejscu :)
    A Twoje zdjęcia wyszły super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty tekst! <3 Aż jutro będę pamiętać, że się przyjaźnimy jak pójdę po colę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajek, ale zapomnij, że się przyjaźnimy, gdy pójdziesz po batona ;)

      Usuń
    2. Tiaaaa, mówisz tak do czasu aż... nie będę szła po batona :)

      Usuń
    3. No sorry, Ty kupujesz, wracasz i machasz mi karmelową Milką przed twarzą! Nikt by nie wytrzymał takiego kuszenia...

      Usuń
    4. Taaaak i jak Ci zostaje reszta 2zł z mojej kanapki, to kuszenie również na poczet mojej winy należy przypisać!?!?!!

      Usuń
    5. Nie będę z Tobą dalej dyskutować, wchodzimy na zbyt prywatne tematy ;)
      apfi.

      Usuń
  5. oj tak, coś jest w tym, co napisałaś :)
    świetnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobne zdanie do Twojego, dziwię się czasem że ludzie na blogach tak się otwierają i wypisują głupoty... A recenzje podpasek czy pampersów to dla mnie totalne dno.. Stylizacja cudowna, zachwycam się tym białym total lookiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Warstwy, warstwy, warstwy <3 i te tło w postaci graffiti - wymiata!

    OdpowiedzUsuń
  8. wydaje mi się,że jest pewna granica w pisaiu o intymności. Masz rację, dużo osób chce zwrócić na siebie uwagę. Choć z obserwacji osób z zaburzeniami, a dokładnie z depresją, wiem, że czasami ludzie szukają po prostu w ten sposób pomocy. Ja nie piszę o sprawach osobistych, bo nie mam takiej potrzeby. Blog jest o modzie i tego się trzymam.
    Co do stylizacji - cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, może czasami jest to wołanie o pomoc. Ale w sytuacji, gdy znany bloger idzie do telewizji i opowiada tam o tym, że chciał skoczyć z okna, bo miał problemy ze sobą, to już nie jest wołanie o pomoc, a wołanie o uwagę i popularność. Większą ilość wyświetleń bloga.

      Usuń
  9. taa czytanie o dolegliwościach i wszelkich intymnych szczegółach bywa męczące i raczej nie wzbudza szacunku, ale co się dziwić, od lat karmią nas 'rozmowami w toku', albo jakąś 'ukrytą prawdą', więc poziom tych tematów i w blogosferze znajduje ujście. ot taka nasza przypadłość: jedni pokazują 'śmierdzące gacie', a inni wąchają z zachwytem.

    biel kocham od lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to "wąchanie z zachwytem" jest chyba największym problemem, bo czytelnicy dają przyzwolenie na takie wynurzenia, wręcz wdając się w dyskusję o nich. Straszne, że tak właśnie spędzają swój wolny czas...

      Usuń
  10. Bardzo dobry tekst i jakże prawdziwy! Ludzie oceniają już po samym fakcie, że prowadzisz bloga, tym bardziej gdy piszesz o kieckach i zakupach i pokazujesz stylizacje. Oceniają oczywiście negatywnie, że tylko takie głupoty masz w głowie. Nikomu nie wpadnie do głowy, że resztę życia chcesz zatrzymać dla siebie. Mnie też nie kręci wywnętrzanie się, jaki mam nastrój, czy akurat się pokłóciłam z facetem, jaki zajebisty program obejrzałam na History. To moja prywatna część. I tak powinno zostać. BUziole!!!! Te buty i torebka będą mi się śnić po nocach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Szufladkują jako "pustaka" i nawet przez myśl nie przyjdzie, że ktoś szanuje swoją prywatność... Szkoda gadać!

      Usuń
  11. Niektórzy po prostu nie znają granic :-)
    Btw, świetne buty!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyklaskuję!
    Też zawsze czułam się zażenowana, kiedy "zmuszona" byłam czytać o tym, jaki czyjś facet się okazał, jak komuś minął poród (fuuuuuuuj), jak się komu pryszcze pogoiły po cudownej maści (z współpracy, rzecz jasna - nie można tej konieczności zrecenzowania załatwić jakoś... opisowo?) i że po diecie bogatej/ubogiej w to czy owo ktoś ma mniej rzęsiste periody.

    Ale w sumie - blogi, to jeszcze pikuś.
    Ludzie się chyba krępują, takie posty to rzadkość.
    W tym przoduje jednak społeczność fejsbukowa - mam takich znajomych, którzy potrafili mi aktualności spamować kilka razy dziennie tekstami "Ch Ci w De, kłamliwa świnio, Moja Była Miłości!" ;) Już ich ze znajomych pousuwałam, bo bałam się, że szare komórki mi liczebność zmniejszyły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Facebook to osobna historia :D Ale czasem naprawdę można się pośmiać.

      Usuń
  13. miejsce jest genialne! wyglądasz cudownie kochana, biały Ci idealnie pasuje.

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do kuracji trądzikowych itd. chyba się nie zgodzę, bo mimo wszystko wiele osób traktuje to jako recenzję np. produktów. Widzi, czy dany produkt jest wart swojej ceny itd.,co do tłumaczenia się blogerek przed zrobieniem makijażu, że dziś wyglądają gorzej ....też to jakąś rozumie bo popatrz jak potem wyglądają komentarze, np. : " wyglądasz wstrętnie, co ty jesz że masz same pryszcze"...

    Aczkolwiek... Co do chorób rodziny zgadzam się, pokazywania jakiś schorzeń, czy prywatnych zdjęć dzieci też (nie każdy 10 latek będzie chciał żeby zdjęcia z jego wanienki oglądali rówieśnicy z klasy, a technologia i postęp idzie w tym kierunku ku rozwojowi(powiedzmy, że to "korzyść"), denerwują mnie też wpisy co 5 minut na tablicach fc o dosłownie wszystkim...Nawet jeżeli ktoś chce to wszystko publikować (jego sprawa, nie chcę czytać o nim nie wchodzę na jego profile), to mimo wszystko fajny jest jakiś umiar...też dla zdrowia otoczenia, sama staram się "rozkręcać" swoje blogi na platformach, instagram, youtube itd. ale nie powiem, uważam już na tym praktycznie zerowym etapie, że dodawanie 2/3 postów (czasami nawet nie tyle) np. na instagramie dziennie za niesamowicie czasochłonne, tak więc nie rozumiem osób, które dodają coś 15 razy dziennie... Życie wzbogacone przez internet świetna sprawa,ale życie w internecie, męczenie tym najbliższych, niemożność odłożenia telefonu komórkowego na kilka godzin i rozmowa z drugim człowiekiem gdzieś obok... Smutne
    ...
    Chyba Einstein to powiedział: "Boję się dnia, w którym technologia zakłóci interakcje międzyludzkie. Wtedy świat zyska pokolenie idiotów". Nikogo nie chcę obrażać, internet i blogi nawet mi osobiście dają wiele radości, ale to ma wzbogacać a nie stawać się równoległą rzeczywistością.

    ---Przepraszam za tak długi spam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać! Dzięki za tak bogatą wypowiedź :)
      Kiedyś moja przyjaciółka dobrze skomentowała osoby, które zawsze na imprezach robią miliony zdjęć, a potem ciągle nimi spamują: "jeśli dobrze się bawisz, to nie masz czasu na robienie fotek". I taka jest prawda. Ja zazwyczaj, gdy gdzieś jestem, to ledwo dam radę zrobić 2-3 fotki na Insta, bo po prostu są ciekawsze rzeczy do robienia. A czesto w ogóle rezygnuję z latania z telefonem, bo wolę w 100% wykorzystać fakt, że robię coś fajnego.

      Usuń
    2. Moim zdaniem to też już jakoś powypaczało ideę blogów kosmetycznych - laski wrzucają fotoszopowane zdjęcia twarzy i piszą, jak to jakiś kosmetyk/lek wydawany bez recepty z dwoma procentami substancji aktywnej zdziałał cuda i pousuwał głębokie blizny :D
      Ja to w ogóle jestem zdania, że leków nie powinno się reklamować na blogach i wszelkich wizażach - to powinno być zakazane, nierzadko słyszę w aptece, jak kobitka podaje farmaceutce receptę i pyta: "A nie lepsze będzie XYZ? Czytałam na blogu, że cuda działa!".

      Może i działa, ale dermatolog zna się lepiej, niż blogerka (często raptem nastoletnia i z chemią kosmetyczną/farmaceutyczną raczej mało obyta) - są wyjątki rzecz jasna.

      Zdjęcia mejkapów - ze świecą szukać także tych niepoddanych obróbce.
      Po co wrzucać posta, w którym się recenzuje kolory podkładów, jak te same są podrasowane?
      coś nie halo.

      Z tego też względu od bardzo dawna przestaję odwiedzać "folołowane" jakiś czas temu blogi kosmetyczne - to już jest nieautentyczne, to się sprzedało.
      I zaczyna być szkodliwe.

      Usuń
    3. Tak, blogerki polecają te kosmetyki, których marka najwięcej im zapłaciła. Po opinię idę zawsze na wizaż. Pamiętam, że chciałam kupić jakiś krem na parze, który polecała na swoim blogu Kasia Tusk. Rewelacyjny miał być, że hoho. Na szczęście, zanim zdecydowałam się przeznaczyć na to "cudo" 6 dych, weszłam na wizaż. Ocena 2,5. Czyli baaaardzo przeciętnie.

      Usuń
  15. Jak zawsze w sedno :) Ja generalnie piszę bardzo mało, nawet nie dlatego, że nie miałabym nic do powiedzenia, ale w jakiś sposób mnie to krępuje... Natomiast bardzo lubię czytać Twoje obszerne teksty. Swoją drogą ostatnie "wyróżnienia literackie" aka 5 z wypracowań miałam w gimnazjum, potem matematyka pochłonęła mnie bez reszty i jakoś ta umiejętność pisania po drodze trochę zanikła:p Ale na temat. Nienawidzę takiego pisania o pierdołach, wywlekania intymnych spraw ( co robią pewne popularne blogerki choćby na asku czy snapie... przerażające, mentalność gimnazjalistek bije na kilometr!). Nie lubię jeszcze infantylizowania, co część blogerek uskutecznia. Dlatego wolę napisać po prostu nic, jeśli mam pisać w takim właśnie tonie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak fajnie jest wrócić po krótkiej przerwie i przeczytać tyle inspirujących notek :) Jak zwykle u Ciebie bardzo ciekawie i pomysłowo :) A przede wszystkim miło się czyta ;) Zdecydowanie będę zaglądać tutaj częściej :) Buziaki i powodzenia !

    nicoolblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I oczywiście będzie mi mega miło, jeśli będziesz wpadać częściej

      Usuń
  17. Ach, jak dobrze nadrobić zaległości i pooglądać ciekawe posty takie jak ten! :) Świetny zestaw, a buty oczywiście genialne <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  18. gosh wow you are such an inspipration
    i am so in love with your style, i follow you on instagram for quiet some time now and i LOVE how unique you are
    the pic with the mouse-ears is so cool
    love it

    hope you too visit my Blog <3
    AMELY ROSE

    OdpowiedzUsuń
  19. Prywatność jest ważna bo ona powoduje, że Ty sama ze sobą się lepiej czujesz.... Wprawdzie są ludzie, którzy o sobie wszystko napiszą ale czy oni czegoś nie tracą ? pewnej tajemnicy i intymności...
    pozdrawiam serdecznie
    P.s podoba mi się Twoja wypowiedź jak komentujesz modę uliczną
    Dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, podejrzewam, że masz na myśli moją rubrykę w Nasze Miasto? Miło mi czytać, że się podoba, bo ja czasami boję się, że jestem za ostra w osądach. Ale z drugiej strony w ten sposób jest większa szansa, że kilka "przykazań" dotrze do odbiorców :)

      Usuń
  20. Świetna stylizacja. Wyglądasz w niej idealnie. Masz super figurę. Będę tu częściej zaglądać i czekam na nowe stylizacje.
    Zapraszam też na mojego bloga http://black-pearls.blogspot.com/
    Będę wdzięczna za obserwację.

    OdpowiedzUsuń
  21. W języku angielskim nie używa się równoważników zdania. I ogólnie trochę innych błędów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tłumacząc łapie się na tym, że stosuję polskie zasady. Wtedy poprawiam, ale czasem przeoczę. Zwłaszcza, że nie przepadam za tłumaczeniem, więc niechęć do tego co robię przysłania mi błędy.
      Nie piszę często po angielsku, więc oczywistym jest, że popełniam błędy. Jednakże nie jest to "kali być, kali robić". Nie przesadzajmy z tą krytyką. Jak zwykle w Polsce - nieważne są pozytywy, trzeba wytknąć nawet najmniejszy negatyw.
      Trudno. I tak jestem dumna, że nie ucząc się nigdy angielskiego ( na zasadzie, że wiedzę mam tylko z lekcji w szkole, obejrzanych filmów, przeczytanych książek) władam językiem na dość dobrym poziomie.

      Usuń
    2. Ach i najważniejsze - z pośpiechu i braku czasu nigdy po przetłumaczeniu nie sprawdzam, czy zrobiłam to dobrze. To też na pewno powoduje, że można natknąć się na dość wyraźne błędy. Postaram się jednak być dokładniejsza i robić korektę. 5 minut mnie chyba nie zbawi ;)

      Usuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biale stylizacje na tle fajnego grafitii zasze przykuwaly moje oko, uwielbiam takie smaki <3
      Co do tekstu to w sumie ciezko sie nie zgodzic, z reguly mam tendencje do czytania opisu jako dopelnienia historii do zdjec ale jezeli dana historia/ opowiesc mi nie podpasuje tzn bedzie zbyt prywatna lub po prostu "glupia" to nie odwiedziam bloga ponownie, wiec mysle ze takie blogi same sobie poniekad szkodza :P

      Usuń
  23. Wszystko bardzo fajnie. Ja, jako studentka filologii angielskiej, te błędy zauważam a krytyka nie jest po to, żeby ci dogryźć, tylko coś podpowiedzieć. Faktycznie Twój angielski jest dość komunikatywny, jednak staraj się unikać tych równoważników, bo one sprawiają że dla "nativa" post jest trochę mało czytelny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne buty !
    <3
    www.magfashion.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo cenię twoją oryginalność i odwagę a to się ceni w dzisiejszym świecie. Posty fajnie i lekko pisane,podoba mi się :)

    Zapraszam na mojego początkującego bloga:

    poppy-fashion.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. rewelacyjne zdjęcia!

    www.modawygoda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę że każdy ma jakąś swoją granicę prywatności której się trzyma. Łatwo jest ją wyczuć bo robisz coś, i wiesz czy możesz pójść o krok dalej czy nie możesz. Ja nie przepadam za uzewnętrznianiem sie i pisaniem o rzeczach ekstra prywatnych jak okres, jakies choroby i inne pierdoły.

    Ale myślę, że karmienie piersią czy efekty po kuracji przeciwtrądzikowej są warte tego, by o tym napisać. Osoba z trądzikiem chce się podzielic tym jak jej się udało, a mama karmiąca chce pokazać, że karmienie jest spoko, np. tym bardziej po 1 roku życia (przykładowo - laski twierdzą że mleko mamy po 1 r.ż. jest bezwartościowe a to bzdura bo z czasem zmienia się jego skład by bylo dopasowane do potrzeb dziecka). Są tematy które warto poruszać i w czymś uświadomić ludzi. Nie musi to oznaczać tego, że ktoś wywleka swoja prywatność. Bo właśnie ważna jest ta wewnętrzna granica która staje dęba przed oczyma i czujesz po prostu - STOP :)

    Pamiętam jak znalazłam kiedys bloga swiezo upieczonej mamy która pisała dość szczegółowo o każdym dniu spędzonym z nowo narodzoną córką. Dodawała zdjęcia małej w wanience, podczas przewijania, zdjęcia córy na golasa... Myślałam że się porzygam, to było dla mnie zdecydowanie za dużo. Masakra, nie cierpię takich blogów. Uwielbiam blogi na których ktoś pochwali się rodziną w prosty sposób - patrzcie jaką mam fajną rodzinę! Są super, kocham ich przeogromnie! Uwielbiam bloga mammamija z którego bije miłość, jest pokazane w sumie dużo ale... blog jest prowadzony z klasą, czuje się, że to jest naturalne, fajne, bez jakiejś tam pompy. I to uwielbiam.

    Moja rada jest prosta - jeśli czegoś nie lubisz, odetnij się od tego. Ja to robię od lat i jest mi z tym bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam to trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, że cokolwiek da się z tego zrozumiec:D

      Usuń