2015/08/30

HOOKED BOY I'M LIKE A DRUG... || TOTAL GREY LOOK - MAXI DRESS, MAXI SWEATER



Disney dał mi złe wyobrażenie o życiu. Nie można od maleńkiego zasypywać dziecka obrazami Pocahontasów, Johnów Smithów, książąt i królów lwów, tylko po to, by kazać mu potem żyć w rzeczywistości, w której nie ma nic choć trochę podobnego do wyżej wymienionych.
99,9 % odbiorczyń nie wyrośnie na długonogie księżniczki, których włosy wyglądają jak milion dolarów. Nie będzie mieszkać w pięknym, kwiecistym królestwie i "żyć długo i szczęśliwie". "Długo i szczęśliwie" to będzie spłacać kredyt na małą klitkę, samochód i inne dobra. Równie "długo i szczęśliwie" będzie siedzieć u fryzjerów, kosmetyczek i makijażystek, by nie wyglądać jak strach na wróble. Efektu księżniczki na pewno nie osiągnie, choćby spędziła tam całą wieczność.

Jak ktokolwiek może się dziwić, gdy mówię, że życie i dorosłość jest rozczarowujące?! W porównaniu z dzieciństwem i tym, co ono mi dawało i jaką wizję świata przedstawiało jest rozczarowujące w cholerę!

Może, gdybym od małego zamiast bajek Disneya i wiecznej zabawy doiła krowy, karmiła kaczki, zbierała jajka (no dobra, nie miałam nic z powyższych, więc to trochę niemożliwe), albo chociaż sprzątała po sobie i zrobiła pierwsze pranie wcześniej niż w wieku 19 lat, to bym teraz nie była tak diabelnie rozczarowana? I nie, to nie jest wina rodziców, że jestem życiowo upośledzona. Za każdym razem, gdy kazali mi robić coś nowego typu gotowanie, to robiłam to najgorzej jak tylko mogłam, żeby nie kazali mi tego robić ponownie. Oczywiście próbowali wielokrotnie, ale koniec końców każdy straci zapał i nadzieję... Przyznam szczerze, że w dorosłym życiu też stosuję tę metodę. Sprawdza się. Nie chcesz czegoś robić - udaj idiotkę, spieprz zadanie i masz święty spokój.
Wracając do Disneya - kocham te bajki, kocham te baśnie, kocham półtoragodzinne oderwanie od rzeczywistości. Ale powrót do niej boli. Wystarczy, że spojrzę w lustro i zobaczę moje włosy...


_______________________________________________________________________________


Długi kardigan to must have na jesień. Jednak mi służył już latem, jako idealne okrycie w chłodniejsze dni oraz letnie wieczory. Tutaj w wersji eleganckiej i ultrakobiecej, ale równie dobrze sprawdza się do trampek i jeansów. A także letnich zwiewnych sukienek. 
Drugi ulubiony element to sandały na obcasie marki Celebrity. Wykonane ze skóry, idealnie wyważone, bardzo komfortowe. Na pewno będę je też nosić wczesną jesienią. A gdy będzie troszkę chłodniej, spróbuję zestawienia ze skarpetkami. 


Kardigan / Sweater - no name
Sukienka / Dress - Bershka
Torebka / Bag - Love Moschino
Okulary / Sunglasses - Balmain