2015/09/21

ONCE YOU GREAT, YOU NEVER GO GOOD... || WHITE CLASSIC




Ktoś mi ostatnio powiedział, że prawdziwie szcześliwe i beztroskie to może być jedynie "bezmózgie yeti". I to niestety prawda. Za dużo myślę. Dużo za dużo i to przysparza mi tylko problemów i niezadowolenia. Po jaką cholerę wszystko tak przeżywam? Martwię się i analizuję? Kombinuję jak koń pod górę? Przecież to i tak niczego nie zmieni. Poprawka zmieni - na gorsze!

Nakręcę się, nastresuję - tak naprawdę zupełnie niepotrzebnie - a potem, żeby się odstresować i doprowadzić do stanu bezmózgiego otępienia, w którym nie przetwarzam danej sprawy po raz setny, oddaję się moim "guilty pleasures".

Kilka dni temu Kajka zapytała mnie, jaki dobry film obejrzałam lub dobrą książkę przeczytałam, żeby jej polecić. Na co ja, że ostatnio oglądam albo tępe filmy oparte na faktach, albo czytam książki dla nastolatków (guilty pleasures), bo to tak perfekcyjnie odmóżdża i uspokaja. Zazwyczaj jest happy end, problemy są rzeczywiste, a nie wyolbrzymione i łatwo je można rozwiązać. Taki Disney dla ubogich emocjonalnie. Poważny (najlepiej kontrowersyjny) problem, prości ludzie z prostymi sprawami, chwilowa beznadzieja, a potem bum! znajduje się rozwiązanie i wszyscy szczęśliwie wracają do gotowania obiadków i chodzenia do pracy. No może czasem muszą jeszcze korzystać z pomocy psychiatry, bo mają traumę po porwaniu i długotrwałej przemocy,  ale co to za problem w porównaniu do mojego zmagania się z dorosłością?! Ja muszę zmagać się z kryzysem wieku dorosłego i posiadaniem mózgu, to jest dopiero tragedia!*


ENGLISH
It's really hard to be completely happy when you think too much. I do. And it complicates my life. I create problems even there is no problem at all. Then I spend entire time figuring out how to solve the problem which even doesn't exist for real. It only exists in my head. 
But, if it is in my head it becomes a problem, doesn't it?
What I don't like the most about my whole "problem" thing, is that I don't try to deal with it, I try to forget about it. And I waste my time watching stupid movies and tv show or reading books for teenagers. These are my guilty pleasures which help me stop thinking. I call them "Disney for adults". There is a real hard problem, which may be solved very quicly and of course happy ending. Everyone gets back to work and cooking and lives happily ever after. Ok, sometimes people in those stories have to use psychiatrist help because of the trauma of being kidnapped, but really? That is the problem? I have to deal with my adulthood crisis and this is a real tragedy! ;)*


*UWAGA! w poście jest wysoka zawartość sarkazmu i pokręconego poczucia humoru. Nie brać zbyt serio. 

* ATTENTION - high content of sarcasm. Don't take it too serious. 



_________________________________________________________________________________



Przez "Nagi Instynkt" i boską Sharone Stone szukam idealnej białej sukienki od kiedy tylko po raz pierwszy obejrzałam ten film. Czyli będzie kilka ładnych parę lat. Ta jest ok, naprawdę ją lubię, ale to wciąż nie "to". Nie ten materiał, nie tak się układa i nie do końca pasuje do mojej figury. Klepsydra nie powinna nosić ubrań z tak wyciętymi ramionami, gdyż to optycznie poszerza. No i najważniejsze - nie ma efektu "Nagiego Instynktu". I ja wcale nie jestem problemem, mimo, że nie umywam się do Sharone. Idealna sukienka naprawdę przybliżyłaby mnie do efektu wow. A tak jest tylko efekt ok. 


ENGLISH
Because of "Basic Instinct" and stunning Sharone Stone I'm searching for the perfect white dress for years. This one is really ok, but still it's not "the dress".  Wrong fabric, wrong shape, and it doesn't fit my shape. 


Sukienka/ Dress - Mango (podobne TUTAJ/ similar DRESS HERE)
Okulary / Sunglasses - Gucci (podobne TUTAJ / similar SUNGLASSES HERE)
Torebka / Bag - Liu Jo (podobne TUTAJ / similar bags HERE)
Buty / Shoes - www.ecelebrity.eu