2016/04/19

NIE BĄDŹ KLONEM #18 - NAJGORSZE A ZARAZEM NAJPOPULARNIEJSZE TRENDY




Zawsze zastanawia mnie, co sprawia, że dany pomysł nagle staje się trendem. Wszyscy chcą mieć daną rzecz, wyglądać w dany sposób i generalnie dążą do tego, żeby stać się tytułowym klonem. Po co?!
Do śniadania standardowo przeglądałam Instagram. Wiem, zły nawyk, powinnam sięgnąć po prasę, książkę, albo po prostu nawiązać dialog z drugą osobą. Ale o tak wczesnej porze Instagram jest idealnym wyjściem, bo treściowo jest perfekcyjnie dopasowany do porannego stanu mojego umysłu - papka. Zaczęłam przewijać zdjęcia i po raz kolejny, 108 w tym roku, jeśli liczyć, że codziennie wchodzę na Instagram, ujrzałam to samo. Te same trendy, tak samo wyglądające kobiety, promujące identyczne rzeczy, jak każda inna. A że jestem niewyspana i do tego zmarzłam, to zwróciło to moją już i tak zniesmaczoną uwagę ze wzmożoną siłą. W gruncie rzeczy, chyba wyszło mi to na dobre, bo ten post jest plonem porannego zdegustowania.
Poniżej znajdziecie więc bardzo subiektywną listę trendów, które według mnie nigdy nie powinny powstać. A tym bardziej aż tak zawładnąć światem wielu dziewcząt i kobiet. Jednak, żeby nie tylko krytykować, a także dać konstruktywną radę, znajdziecie w poście równie modne alternatywy dla znienawidzonych przeze mnie tendencji. Bo w modzie trzeba wybierać to, co dobre i interpretować to na swój sposób. Zawsze to powtarzam, powtórzę zatem i dziś. 
Zaczynamy!


1. CULLOTES

Szerokie spodnie do połowy łydki lub za kolano. W domyśle miały być chyba wygodniejszą alternatywą dla rozkloszowanej midi. W praktyce na świecie jest może 1% kobiet, które umieją je nosić i dobrze w nich wyglądają. Skracają sylwetkę, pogrubiają, wyglądają babcinie. I to babcinie w najgorszy z możliwych sposobów. Nie wiem czemu blogerki pokochały je niemal tak mocno, jak niegdyś kapelusze. To chyba ich kolejna "ekstrawagancja". Ją, tak samo jak i kapelusze, powinny sobie darować. Bo kapelusze też tylko 1% kobiet nosi dobrze i dobrze w nich wygląda. 


ALTERNATYWA
Długość midi i przewiewność to również cechy niezwykle modnych plisowanych spódnic. Mają jednak tę przewagę nad "kulotami", że 1% kobiet... wygląda w nich źle. Idealnie podkreślają krągłości, ale też rewelacyjnie leżą na chudzielcach. Nie przyczyniają się do drastycznego skrócenia sylwetki. I zawsze wyglądają ultrakobieco. Dodatkowo można zestawiać je z niemal wszystkim cześciami garderoby. Golfy, koszulki, koszule, marynarki, szpilki, botki, baleriny, ramoneski. Czego dusza zapragnie. Na ten sezon polecam wybierać te z bardzo drobniutkim plisem, z bardzo zwiewnego materiału i w mocnych kolorach - butelkowa zieleń, pomarańcz, burgund, złoto, srebro, chrom. Duży wybór znajdziecie w Zarze, H&Mie i Mango.


2. PRZEDŁUŻANE / ZAGĘSZCZANE RZĘSY

Noszenie prawdziwego futra to zło. Tak twierdzi każda szanująca się "fashionistka". Smutne jest tylko to, że tej samej fashionistce nie przeszkadza fakt, że do rzęs ma doczepione to samo futro z norki, czy innego uroczego zwierzątka. Zalotnie patrzy wielkimi oczami, które okala firanka z włosia nutrii i wygłasza elaboraty, jak to zwierzęta są okrutnie traktowane. Jej słowa są równie prawdziwe, co jej rzęsy. Pomińmy jednak aspekt etyczny, a zajmijmy się estetycznym, bo jest on jeszcze gorszy. Wielgaśne, grube rzęsy, które sięgają do brwi i mają objętość 20x rzęs normalnych nie wyglądają ładnie. Wyglądają karykaturalnie. Niesmacznie. Śmiesznie wręcz. Naprawdę nie trzeba katować się leżąc u kosmetyczki trzy godziny co dwa tygodnie. I wydając kupę kasy. Bo nie dodaje to uroku, a jedynie odstrasza.


ALTERNATYWA
Jedyne, co trzeba zrobić, to zainwestować w dobrą maskarę i eyeliner. Polecam tusz do rzęs Marca Jacobsa i eyeliner Inglota. Eyeliner optycznie zagęści każde rzęsy bez komicznego efektu. Kreska to klasyka i czasami lepiej pozostać wierną sprawdzonej metodzie, niż przekombinować. A jeśli jesteś posiadaczką naprawdę cieniutkich i rzadkich rzęs, to nie będzie zbrodnią, jeśli doczepisz kilka kępek o standardowej długości i gęstości. Wszystko jest dla ludzi, o ile stosuje się to z umiarem. 

3. WIĄZANE BALERINY

Mają nawet więcej zwolenniczek niż sztuczne rzęsy. Nosi je cały tabun dziewcząt, które chcą być modne. To już powinien być wystarczający powód, żeby ich nie nosić. Ale jednak minusów jest więcej. Optycznie skracają nogę. Sznurki wrzynają się w kończyny powodując dyskomfort. Z racji, że stały się "produktem pierwszej potrzeby", to wykonuje się je masowo z najgorszych materiałów. A to jest jeszcze gorsze dla naszych stóp niż wrzynające się sznurki.

ALTERNATYWA
Piękne, miękkie, klasyczne baleriny Celine, które występują we wspaniałej gamie kolorystycznej i zrobione są z najlepszych materiałów. Od razu zaznaczam - wiem, że to ogromny wydatek, dlatego polecam tańsze zamienniki. W wypadku takich butów nie można mówić, że są to podróbki. Buty tego typu są na rynku od wielu, wielu lat, teraz tylko przeżywają swój renesans za sprawą wielkiego domu mody.  Sieciówki i wiele marek obuwniczych stanęły na wysokości zadania i oferują szeroki wybór właśnie takich balerin. Rada ode mnie - wybierzcie te, które w całości wykonane są ze skóry naturalnej. Nie różnią się aż tak bardzo cenowo od tych z eko skóry, a komfort noszenia i trwałość jest nieporównywalna. Gdzie je znajdziecie? Mango, Zara, Zalando, Top Shop.

4. KONTUROWANIE

Jedyne zastosowanie dla konturowania, które jest dla mnie zrozumiałe, to sesje zdjęciowe, śluby, wielkie gale. Wydarzenia, na których będziesz w ciągłym blasku fleszy i kilkanaście godzin na nogach. Kobiety, które nakładają bazę, podkład, warstwę przyciemniającą, warstwę rozjaśniającą, puder, rozświetlacz, róż, i jeszcze na to utrwalacz na co dzień, są dla mnie abstrakcją. Po pierwsze - nie żal im czasu?! Ja robię makijaż minimalny, który zajmuje mi ok. 15 minut dziennie i już mnie szlag trafia, że mam 15 minut mniej niż np. mężczyźni. Albo zniewalająco piękne kobiety o nieskazitelnej cerze. Po drugie - nie żal im cery? Tyle warstw musi robić swoje porom, zmarszczkom itd. I najważniejsze pytanie - nie wstyd im, że kiedy zmyją makijaż, to nagle wyłania się zupełnie inna osoba? A gdy mają makijaż, to wyglądają jak miliony innych? Konturowanie sprawia przecież, że zanikają naturalne rysy twarzy i tworzy się maska. Na każdej twarzy taka sama. Smutne, prawda?


ALTERNATYWA
Jeśli chcesz uwydatnić rysy swojej twarzy, a nie tworzyć facjatę na nowo, to idealnym wyjściem jest strobing. Polega on na rozświetlaniu wypukłych części twarzy (czoło, nos, kości policzkowe, broda, łuk kupidyna i łuk brwiowy). Rozświetlenie, nie tylko podkreśla urodę, ale też nadaje świeży, wypoczęty i młodszy wygląd cerze. A do wykonania strobingu potrzebujemy tylko dwóch warstw i dwóch kosmetyków. Podkładu lub kremu BB i rozświetlacza. Szybko, łatwo, a efekt zniewalający. Rada ode mnie - wybierajcie te rozświetlacze, które tworzą "taflę" na powierzchni skóry. Unikajcie widocznych drobinek brokatu. Osobiście uwielbiam Mary Lou Manizer marki TheBalm.


5. SHOPPER BAG BY MICHAEL KORS

Fenomen tego modelu jest dla mnie niepojęty. Jedyny faktyczny plus, to jej pakowność. Ale co z tego, że pomieści biurko, pół bazaru i zapas proszku do prania na cały rok, gdy potem nie ma jak wygodnie przenieść tych kilogramów. Te dwie małe rączki, które trzeba dzierżyć w dłoni, to chyba jakiś żart. Pakowność powinna iść w parze z wygodą. A o tej drugiej nie ma tu mowy.

Jednak niemalże każda szanująca się fashionistka, ale też "biznesłumen", czy dziewczyna z warzywniaka musi mieć tę torbę. Przecież mieć torbę Michaela Korsa to +100 do poczucia własnej wartości! Taki luksus! I to tani, bo podróby są na każdym kroku za psie pieniądze. I pędzą takie z całym dobytkiem w torebuni, bijąc luksusem po oczach i zalotnie trzepocząc wcześniej już wspomnianymi sztucznymi rzęsami. Kojarzycie ten typ?



ALTERNATYWA
Pojemne, wygodne i markowe torby z widocznym logo (bo o to tu przecież chodzi, nieprawdaż?) są naprawdę łatwo dostępne. DKNY, Love Moschino, Calvin Klein, Versace, czy mój ukochany Karl Lagerfeld oferują naprawdę ogrom produktów idealnych do noszenia ze sobą całego dorobku życiowego. I to do wygodnego noszenia. Po co zatem komu ten oklepany Kors?!


6. KOLOROWE SZPONY


Nosiłam! O matko i córko, nosiłam! Czy mam coś na swoje usprawiedliwienie? Jedynie to, że miałam wtedy 22 lata, w tym wieku chyba wybacza się jeszcze niektóre rzeczy, prawda? Ale przyznaję z pokorą, że gdy myślę o tych wszystkich okropieństwach które z zamiłowaniem nosiłam na dłoniach, to aż mi się flaki w brzuchu przewracają. Panterka. Tęczowe ombre. Jakieś niezidentyfikowane obiekty. Logo Moschino. I wszystko o długości szponów orła, czy innego drapieżnika.

Dzięki moim przeżyciom powinnam teraz przychylniej patrzeć na osobniki z takimi cudami na paznokciach. A gdzie tam! Własne błędy modowe i urodowe nie pomagają. Jednak myślę, że po prostu (prawie) każda dziewczyna musi przejść etap sztucznych szponów. Mają w sobie coś, co przyciąga damskie spojrzenia. To jakiś zaawansowany rodzaj czarnej magii.

ALTERNATYWA
Krótkie i w jednym kolorze (ostatecznie jeden paznokieć w innym odcieniu). Odradzam krzykliwe róże i neony, bo wyglądają równie kiczowato, co trzycentymetrowe  szpony. Ale jak ktoś lubi kolory, to śmiało może nosić pastelową żółć, brudny, pastelowy róż, czy głęboki granat. Moimi faworytami jest oczywiście czerwień i czerń. Lecz lubię również srebro, złoto i pomarańczową czerwień. Te 3 kolory polecam na lato, jako zamienniki klasyki.



7. T-SHIRTY Z GŁUPIMI NAPISAMI

"Lubię swoją dupę", "Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiona jestem", "Unicorn Baby", "Jędza" i wiele, wiele innych. Wstydziłabym się wyjść po bułki w bluzce głoszącej, że lubię swój tyłek. Niestety jednak wstyd, to zanikająca cecha i chwalenie się tyłkiem, najlepiej dzięki napisowi na sztucznej piersi, jest w naszych czasach na porządku dziennym.

ALTERNATYWA
Oczywiście, że printy! Ja, zapalczywy miłośnik wzorów, nie mogłam polecić czegoś innego! Ale oprócz printów prym wiodą też wielkie loga. Kilka lat temu widoczne logo na czymkolwiek było szczytem obciachu, a teraz jest hitem wśród największych świata mody. Moim również. Polecane printy: paski wszelkie rodzaju, pantera, kropki, ciapki. Marki, których logo na t-shirtach uwielbiam: Calvin Klein, adidas Originals, Karl Lagerfeld, Hard Rock Cafe i... Coca Cola. Tak bardzo retro!



A jakie trendy według Was zasłużyły na totalnego bana i powinny zniknąć ze "sceny"? I jakie macie dla nich alternatywy?