2016/06/25

WELL, SHE MIGHT BE HERE, MIGHT BE HOT, BUT BABY, SHE'S NOT ME...




Mój powrót do blogowania miał być wydarzeniem dnia, ale polska reprezentacja odebrała mi chwałę ;). Trochę mnie nie było, nie miałam weny, czasu, nawet ochoty. A jak już wiecie, jestem w tej nielicznej grupie, która jak nie ma nic zadowalającego do pokazania, to nie pokazuje. Muszę "czuć" to co robię całą sobą, albo inaczej jestem nieszczęśliwa. Ostatnio nie czułam, więc nie robiłam, żeby zachować pogodę ducha i samozadowolenie. Bloguję w największej mierze dla siebie, więc nie miałam problemu z tym drobnym zniknięciem. Wierzę, że Wy też mi "wybaczycie", bo jako moi odbiorcy, również cenicie jakość, a nie ilość. 

Trudno jest w naszych czasach, w dobie Snapchata, Instagrama, Facebooka i innych social mediów, których nazw nawet nie spamiętuję, nie podążyć za tłumem i nie zatracić się w ilości. Ilości beznadziejnych nagrań, jeszcze gorszych zdjęć, nieprzemyślanych i bylejakich zakupów, imprez na które się chodzi, "przyjaciół", których się posiada. Ale mi się udaje, dlatego, bo zdaję sobie sprawę, jak mało czasu posiadam. Jak mało jest tej najważniejszej "ilości", która skutecznie powoduje, że stawiam na jakość. 
Mój nastrój na razie wskazuje, że wracam do regularnych postów. Nie rozpisuję się dziś, bo niebawem chcę zrobić dla Was obszerny post, w którym polecę Wam wszystko, co dobre na nadchodzący wakacyjny czas. Będą książki, filmy, ubrania, kosmetyki, wydarzenia i miejsca (w Warszawie, niestety nie jestem w stanie polecić nic w innych miastach). Coś, co da Wam obraz tego, czym jarałam się, gdy mnie nie było, albo co przemilczałam w ubiegłych miesiąch z braku ochoty do monologu. Jak jakimś cudem za mną tęsknicie, to wpadajcie na Instagram (www.instagram.com/confassion), tam dość często uchylam malutkiego rąbka tajemnicy.

____________________________________________________________________________


Nie przepadam za niebieskim jeansem, bo jego podstawową wadę jest to, że jest właśnie niebieski. A z niebieskim to my się nie lubimy za specjalnie. Ale tę spódnicę mieć musiałam. Poszarpana, grunge'owa, z komiksowo - popartowymi naszywkami. I o kroju A, który w ostatnim czasie bardzo polubiłam. Jeszcze jednym zwracającym uwagę elementem są botki w panterę, które w połączeniu ze spódnicą dają klimatyczny efekt w stylu późnych lat 80. Tak, jak ostatnio najbardziej mi się podoba. 

Spódnica / Skirt - Mango
T-shirt - Pull & Bear
Buty / Booties - Zara
Okulary / Sunnies - Gucci
Torebka / Bag - Marc Jacobs








3 komentarze:

  1. No to przestaję obserwować z ukrycia i skomentuję.
    Kolejna rzecz, którą mamy wspólna to zdanie o jeansie. Na szczęście występuje w wersji białej i takową lubię i noszę. Spódnica super ale mnie by przekonała biała własnie.
    Przyzwyczajam się do Twojego koloru włosów, ale i tak Cię lubię ! :) Fajnie, że będziesz częściej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oo bardzo się cieszę, że wracasz do regularnego blogowania :)
    świetnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń

Masz pytanie do posta? Chcesz podzielić się swoją opinią?
Napisz do mnie maila - wiktoria.celmer@confassion.com
Dziękuję!

If you have any question or want to share your opinion please write me an email - wiktoria.celmer@confassion.com
Thank you!