x
Obsługiwane przez usługę Blogger.

L'OREAL X KARL LAGERFELD - JESIENNE MAKIJAZE




Wrzesień i październik to mega gorące miesiące - może nie pogodowo, ale na pewno, jeśli chodzi o trendy w modzie i urodzie. Nowe kolekcje, projekty, współprace, ciągle coś się dzieje! I tak dopiero co zdążyłam napisać Wam o projekcie #TributeToKarl, a tydzień później przychodzę z kolejną nowością od marki KARL LAGERFELD. Tym razem dom mody nawiązał współpracę z L'Oreal - dwie paryskie marki, które są mistrzami w swojej dziedzinie połączyły siły, by stworzyć limitowaną edycję kosmetyków inspirowanych stylem Karla Lagerfelda. Mamy więc dużo czerni, biel, klasyczną czerwień, a także błysk - zarówno jasny, jak i czarny. Kolorystyka bardzo klasyczna, ale na tyle różnorodna, że z pomocą jednej paletki do cieni i 6 różnych odcieni pomadki można stworzyć wiele makijaży w najróżniejszych stylach i kolorystyce. 
Żeby nie być gołosłowna zrobiłam trzy totalnie różne looki - nietypową wersję rocka, "stonowane" lata 80 oraz wytworną klasykę. Wszystkie wpisują się w trendy na jesień i zimę 2019/20. 



W kolekcji dostępne są - rozświetlacz w kamieniu, paletka 9 cieni do powiek, eyelinery, tusz do rzęs oraz 6 szminek o satynowym wykończeniu. Jakość i kosmetyków i opakowań oczywiście jest rewelacyjna. W końcu to L'Oreal i Karl Lagerfeld - nie mogło być inaczej. 

Pierwszy jest rockowy look w winnej kolorystyce. Pudrowy, dziewczęcy róż na oczach - smoky eye z pomalowaną dolną i górną powieką i głęboki, błyszczący burgund na ustach tworzą słodko - gorzką mieszankę z charakterem. Tym makijażem chciałam pokazać, że nawet róż może być mocny, a rock i klasyka, to nie tylko czerń. Karl doskonale o tym wiedział i często używał różu do nawet najbardziej wyrafinowanych lub "niegrzecznych" looków. Ucząc się od najlepszych też postanowiłam pokazać Wam drugą stronę tego koloru. 
Jeśli chodzi o twarz, to we wszystkich dzisiejszych makijażach mam tylko koreański krem BB oraz rozświetlacz z kolekcji L'Oreal x Karl Lagerfeld. 




Biały, błyszczący cień na powiekach wraca do łask! Królował w latach 90, potem długo był uznawany za szczyt kiczu porównywalny do białych kozaków (które btw. znowu nosimy). W tym roku wylansowany został przez Chanel, właśnie w takim klasycznym, ponadczasowym połączeniu - z czarnym linerem / tuszem do rzęs i czerwoną pomadką. Najłatwiejszy makijaż ever. Cień nałożyłam tylko na ruchomą powiekę, wytuszowałam rzęsy, pomalowałam usta i mogę podbijać świat! A znając mnie, to raczej iść w takim makijażu do kina, gdzie i tak nikt mnie nie zobaczy. 






Ostatni mogą być pierwszymi, jeśli lubicie soczyste kolory lat 80. Fuksja na ustach i fioletowo-kobaltowa gruba kreska na powiece świetnie sprawdzi się do małej czarnej - nada jej nowego charakteru. Jak dla mnie najtrudniejszy z makijaży, bo trzeba mokrym pędzelkiem narysować kreskę sypkim cieniem do powiek! Nie ukrywam, tu już mnie trochę cierpliwość zawodziła, ale w 10 minut to ogarnęłam. I o dziwo spodobałam się sobie w takiej kolorystyce. Niby ekstrawagancko, ale w połączeniu z marynarką i gładkimi włosami efekt końcowy jest elegancki i w stylu high fashion. A o to mi chodzi - nigdy nie przekonam się do tych okropnych malunków na powiekach, które świecą triumfy na Instagramie.