KARL LAGERFELD x KENNETH IZE



Ten zestaw z kolekcji KARL LAGERFELD x Kenneth Ize jest dla mnie modowym hitem pierwszego półrocza 2021 roku! Jest wprost idealny. Czarno - biały print, który jest jednocześnie ikoniczny i wysoko w aktualnych trendach, błyskawicznie przyciąga wzrok. Materiał to satyna, która wspaniale układa się na ciele i podczas ruchu. Koszula ma fason oversize, a jej kluczowym elementem są przedłużane, luźne rękawy ze zjawiskowymi mankietami. Całość ma klimat lat 80 i 90, który postanowiłam podkreślić klapkami na klockowym obcasie w kształcie litery K (są one projektem z kolekcji Karla Lagerfelda na sezon SS21) oraz torebką z futerkiem od Chylak Bags, która jeszcze podkręciła nawiązanie do lat 90. Na pewno pamiętacie młodzieżowe filmy tej dekady, w których dodatki z piórami aż wylewały się z ekranów. Nie mogłam się więc oprzeć i w myśl zasady "go hard or go home" pojechałam po całości - romby, pióra, kwadratowe noski i klocowe obcasy. Efekt? High fashion na 100%, brak nudy na 200%.

Muszę podkreślić, że akurat ten projekt jest szczególnie bliski mojemu sercu, gdyż od zawsze najbardziej lubiłam mocne czarno-białe printy. To w nich czuję, że wymiatam. To one podkreślają nie tylko moją urodę, ale i osobowość. Towarzyszą mi od kiedy zaczęłam samodzielnie wybierać sobie odzież. W gimnazjum miałam ulubiony kardigan w grube czarno-białe pasy i krawat (pożyczany od koleżanki tak często, że praktycznie go sobie przywłaszczyłam) w ten sam wzór. Mogłam nosić je non stop, bo w nich czułam się sobą. Do tego glany, trampki, łańcuchy. Zawsze miałam w sobie punka i rocka. Z biegiem czasu ewoluowały w bardziej kobiece i modowe wersje, ale wciąż widać w nich (i we mnie) zadziora.
Nie wystarczy jednak wybrać wzoru, nałożyć go na siebie i oczekiwać, że będzie pasował i podkreślał to, co sobie wymyśliliśmy. Strój albo pasuje do danej osoby albo nie. Nie ma co do tego żadnej reguły, nie chodzi o kolor włosów, karnację, figurę. Chodzi o całokształt, łącznie z charakterem. W poszukiwaniu własnego stylu trzeba po prostu odkryć, co jest "moje", a co nie. Brzmi banalnie, ale to długa droga.

Co ciekawe - często to my nadajemy charakter kreacji. Projekty z kolekcji KARL LAGERFELD x Kenneth Ize są tak naprawdę inspirowane wschodnioafrykańskimi korzeniami Kennetha połączonymi z paryskim szykiem Karla. Na stronie karl.com oraz w lookbooku od razu widać to wspaniałe afrykańskie dziedzictwo, które chciał podkreślić Kenneth. A także paryski urok i casualową elegancję. Na mnie natomiast widać nonszalancję, "pazura", rocka i niepokorność. Mogłabym to zrzucić na karb dodatków, ale wiem, że i bez nich efekt byłby bardzo zbliżony. Bot o ja noszę ciuchy, a nie one mnie. I to jest wspaniałe! Że coś niby zdefiniowanego, niby z konkretnym przekazem, możemy interpretować za pomocą naszej osoby, naszego całokształtu. Aż tak mocne jest nasze wnętrze, że widać je na zewnątrz. A moda pomaga nam je podkreślić. Za co właśnie ją uwielbiam. 


okulary - Versace via Aurum Optics
kolczyki - Versace
buty - Karl Lagerfeld
torebka - Chylak